piątek, 26 grudnia 2008
po świętach...
I skończyły się święta... i może ktoś mi teraz wyjaśni po co było sprzątac cały dom, latac po lesie w gumofilacach i wycinac biedną choinkę, piec 1343467 ciast, każde z 867543 mas???? teraz mam tylko koszmarny ból brzucha, jestem kilka kilogramów cięższa i do tego wcale nie odpoczełam... Do tego wszystkiego we wtorek robiłam pranie psa, obcięłam mu pazury i zwisające kudły, przez co mnie ugryzł i dodatkowo w nocy nasrał w pokoju (!!!) a dzień wcześniej prałam dywan ['][']['] Myślałam że go na kotlety przerobie. wigilia w tym roku wyjątkowo była u nas bo mama nie chciała sie z ciotką spotkac i ogolnie dziwnie. Najpierw Czerwonka i tam cały czas robiłam za niankę dla Kuby a potem do domu zamiast do Węgrowa. Posiedzieliśmy trochę i pojechali. Pierwszy dzień świąt Piesie (Na szczęście bez synków) i net mi nie działał, więc troszku sie wkurzyłam i siedziałam oglądałam tv (hory pioter, piraci z karaibów) i odwaliłam kolejny rysumek z dupy z przechyloną butelką co psuje całą kompozycję. Dzisiaj byliśmy w Węgrowie i pół imprezy przesiedziałam grając w kulki na grze telewizyjnej mojej babci. Drugą połowę dnia budowałam jakiś budynek z klocków lego które Dawid dostał (nikt nie potrafił go złożyc a mi się udało i jestem z siebie dumna). O.K. nareszcie do domu siadam do kompa i KURWA NIE DZIAŁA NET!!!!!!!!! mama zadzwoniła do kolesia z telefonów i dopiero odpalił :/ i teraz napawam się tym faktem. Jutro soko i nareszcie spotkam się z moim misiem kotkiem słońcem szczęściem kochaniem itd. itp. i nie moge się już doczekac bo się stęskniłam tak że normalnie nie wiem... i teraz tydzień wolnego aj ale coś mi się zdaje że musze go częściowo przeznaczyc na naukę żeby mnie nie pieprznął powrót do rzeczywistości. Szkoda że jutro nie ma kursu rysunku... Troche odstesowuje mnie to, choc ostatnio było wręcz odwrotnie... Postanowiłam że od jutra dietka bo po tych świętach jestem jak szafa ale i tak się ciesze bo dzisiaj przymierzałam ciotki sukienki i Marlena powiedziała mi że jestem szczupła i powoli mi przechodzi mania wielkości. Kurde wkurza mnie fakt, że nie działa mi 'ci' w twardej wersji i przez to za każdym razem jak próbuje go użyc włącza się jakiś program i musze go wyłączyc żeby dalej pisac. O kurde :/ próbowałam to wyłączyc i mi się taki duuuży ekran zrobił... może ja już nie będe majstrowac. Ok ide spac bo bredze! nara
poniedziałek, 22 grudnia 2008
odpoczywam prawie...
Kurde kiedy ja tu ostatnio pisałam????????? Ostatnio żyje na wysokich obrotach. W tym tygodniu były tony kartkówek i klasówek w piątek wigilia w szkole a w sobotę wwa. Przełaziłam z moim słońcem do 19 zepsuliśmy tel. spóźniliśmy się na autobus i przeżyliśmy załamanie nerwowe, więc było wesoło. W niedziele pojechałam z tatą po choinkę i ubrałam ją w okropne bombki potem do babci i z bratem spieliśmy się w sobie i ubraliśmy choinkę. Dzisiaj kolejny dzień do bani bo od rana sprzątam. Umyłam okno, uprałam dywan i ogólnie ogarnęłam pokój a jutro piekę ciasta z siostrą. A kiedy odpocznę???!!!! przynajmniej dobrze że wreszcie się wysypiam...
niedziela, 14 grudnia 2008
na tapczanie leży leń...
Ostatnio nic mi się nie chce, nawet pisac na blipa czy bloga. Czekam już tylko na święta bo wyśpie się nareszcie i odpocznę od tego wszystkiego. Ostatnio pisałam dawno dawno temu i nie pamiętam co pisałam ale nie chce mi się nawet czytac tych moich wypocin to to normalnie ' zal xD '. Cały tydzien przełaziłam bez celu i nie pamiętam z niego nic. A nie!!!! pamiętam!!!! we wtorek (pół roczku) się upiłam i w sumie to mało co pamiętam ale wiem że 'nie jestem pijana i nie śmiej się ze mnie' no! a potem środa czwartek i piątek i w sobote do wwa i rrrrrryyyyyyysuuuujęęęę!!!! (z M) ale tak ogólnie to humor miałam do dupy i cały swiat był jakiś taki chujwiejaki. Wracałam z rodzicami i zajeżdżam do mieszkania a tam babcia siedzi też zaspana i mówi że ją głowa boli. Obejżałysmy tam wybory mis zdarłam jakąś folie z szafy i do domu. Potem kobieto ucz się angola bo niedziela 9:00 (??!!) poszłam spac o północy a rano zogon i gorzej niż na kacu a tu Pani Ola dzwoni że o 13 przyjedzie. Więc kościół/ angol/ imieniny Albertyny- Węgrów a potem dom i ucz się gupku!! Ale troche już mi się nie chce. OLKA JESZCZE TYDZIEŃ!!! kurwa mac jak mi się nie chce...
niedziela, 30 listopada 2008
niedzielosobotopiątkowy ostatni dzień listopada....
Kiedy ja tu ostatnio byłam?? MASAKRA chyba się sowie zapomniało znowu... ale i tak dobrze że jakoś wpadłam na to żeby dzisiaj napisac. Proszę państwa Ola nie miała weekendu bo była w wawie na durnych zajęciach rysowania kresek ołówkiem i tyłek ją boli do teraz od siedzenia 4 godziny na twardym przecle. W niedziele Ola miała angola i uczyła się do szkoły a teraz leniuchuje. Aha a co do tygodnia bo wtedy też nic nie pisałam ale w sumie nie było o czym pisac. Codziennie to samo... rutyna. Już mnie powoli zaczyna to wkurzac sle jeszcze 2 tygodnie i wolne a potem 2 tygodnie i 2 tygodnie w szkole a potem 2 tygodnie ferii a dalej nie chce mi się rozkminiac co będzie. Narazie chce przeżyc ten tydzień (pewnie identyczny jak 12 poprzednich)
środa, 26 listopada 2008
asdfghjkl;'
Już nie pamiętam kiedy pisałam i nie wiem o czym mam pisac żeby się nie powtarzac. Ostatnio zapominam że mam cos takiego jak blog i że czasem wypadałoby cos napisac. Od początku tego tygodnia mam luzy w szkole. W poniedziałek skończyliśmy o 12.30. Czekałam do 15 na M wiec wybrałam się z dziewczynami do Oliwki. Stwierdziłyśmy że do niespodzianki się nie umywa. We wtorek miałam... kurde co ja robiłam we wtorek?? zaraz... hmm nie byłam na historii bo M... potem gegra... i kurde dalej nie pamiętam. A wiem we wtorek byłyśmy w oliwce a w poniedziałek skończyliśmy normalnie tylko nie było fizy i histy. TAK!!!!! (skleroza nie boli). Dzisiaj zorganizowali jakis durny dzień kariery i dzięki temu miałam jedna lekcję. Ale jak wyszlam z sali po 4 godzinach słuchania jakichs durnych wywiadów głowa mi pulsowała jak po drzemce w srodku dnia. Potem mielismy religie i siostra Lucy wstawiała oceny za wygląd jak zawsze i znowu wszyscy się na nią darli że nie ma prawa. Wyszła w połowie lekcji na próbe z IB a my po cichutku wyszliśmy zaraz za nią. Potem po Macka pod rolnik i tam gdzie zwykle. a potem dom. DOBRANOC
sobota, 22 listopada 2008
s.o.b.o.t.a
Z rana pobudka, wstałam i stwierdziłam że wszystko jest tak samo beznadziejne jak było. Wyprawa do soko po jakąs szame i przy okazji kupiłam sobie szlik i rękawiczki bo ostatnio zgubiłam. W domu siostra poinformowała mnie że komp nie działa tak jak zawsze nie działa jak już mu coś odpieprza, to ok naprawie, ale checa nie da się. Tata dzwoni do majstra a on gdzies na drugim końcu świata baluje. Mama zadzwoniła do Piesiów i Maciek przyszedł i mi naprawił wszystko i jest elegancko. nawet muzykę moge odtwarzac i własnie z tego kożystam. Słucham najzajebistrzego kawałka jaki mam na kompie i wspominam wakacje, bo wtedy go nagminnie słuchałam... sad... czereśnie.... jazda rowerem o 5 rano... spotkania z M.... przebieranie się na klatce schodowej... wycieczki rowerowe... kurde szkoda że już minęły wakacje i jest zimno (w każdym znaczeniu tego słowa) ale sowa dosy już tego leniuchowania bierz się za angola bo za godzine nie będzie ci się chciało bardziej niż nie chce ci się teraz.
piątek, 21 listopada 2008
[']['][']
Dawno nie pisałam... chyba cały tydzień... A działo się oj... działo. Zacznijmy od tego, że w poniedziałek wróciłam o 18 bo siedziałam z moim biednym biedactwem w szpitalu, a do tego zgubiłam portfel z 40 PLN :/ We wtorek trochę spokoju, a w środę dowiedziałam się o śmierci kuzyna. Piąta woda po kisielu ale dotknęło mnie to, bo świetny koleś z niego był... Jechał z Prawnikiem 210 na godzinę, chcieli wyprzedzc tira i ścisnęło ich między dwoma tirami :/ obaj zginęli na miejscu. Markowi podobno pękła aorta... Przez to śniły mi się koszmary wczoraj w nocy. Dzisiaj spotkałam się z M*: a potem dom i Czerwonka. Zawiezliśmy Kubusiowi rower i biedak nie mógł przeblec że w psie na rowerze oczy się świecą... A do tego kolejne rozmowy na temat Marka i znowu melancholia... Głowa mnie boli,zero sił i ogulnie bieda...
niedziela, 16 listopada 2008
gówno a nie niedziela!!!!!!!!!!!!!!!
Nie wiem co się dzieje ale chyba łapie niezłego doła. Wczoraj cały dzień przeleżałam jednym miejscu patrząc w ściane bez reakcji na otoczenie, Wieczorem dopadł mnie jakiś szał a potem calą noc kręciłam się z boku na bok i nie spałam. Częściowo przez to że jakiś debil robił sobie jaja i dzwonił co godzine sapiąc do słuchawki. Ale i tak nie mogłam spac bo jak tylko mi się udało to koszmary, koszmary, koszmary i za chwile się budzilam. Dzisiaj rano w miare: Angol potem kościół a potem znowu beznadzieja. Więc Olka wez się w garśc i skończ te żale!!! A tak w ogóle to mam wszystkiego dosyc ze wszystkimi się kłuce i szukam tylko dodatkowych powodów do użalania się nad sobą. Głowa mi pęka i chyba przydał by mi się tydzień chorobowego od życia.... :(
czwartek, 13 listopada 2008
LITWO OJCZYZNO MOJA :/
Właśnie słucham Pana Tadzia i nudzi mi się troszku więc piszę. Z rańca nic nie było oprócz tego że na Reli zrobiło mi się słabo przez co dziewczyny cały dzień mnie opierdzielały i wkurzały. Potem Spotkanko z moim kotem najlepszym. Siedzieliśmy w retro w super wygodnej sofie, a potem do domu. I praktycznie tak się skończył dzień bo od 17 siedze przed kompem i się nie ruszam. AMEN
środa, 12 listopada 2008
łykłykłykłyk.....end
Skończył się długi weekend i znowu do szkoły. Przez Całe 4 dni nie miałam netu bo ruter się pogniewał i wypiął na mnie kulturalnie swój tłusty plastikowy zadek. Rodzice musieli zawieśc go do super pana z telefonów, który zaoferował, że będzie mnie inwigilował i odłączał net na zawołanie (!!!) Byłam u Olki na urodzinkach. Kupiłyśmy jej rajstopy i gazdzika, żeby było oryginalnie i jeszcze upiekłyśmy tort ale nie umiałyśmy zapalic świeczek :/ a i jeszcze super gacie: reformy od kolan po pachy. Dzisiaj rano myślałam że nie wstane do tej zasranej szkoły, a na pierwszej lekcji jeszcze kartkówka z niemca, na którą nic nie umiałam i zle widze rezultaty. Będe mogła poczuc się jak mężczyzna, bo na bank dostane pałe. Po szkole pokręciłam się trochę z moim skarbem i do domu. Wkurzyłam się bo nie umiem zrobic matmy co godzi w moją dumę a do tego tak mnie boli głowa i oczy, że same mi łzy kapią i mam tak zły chumor, że już dawno tak nie miałam. Więc drodzy państwo możecie mi pogratulowac udanego kurwa dnia.
sobota, 8 listopada 2008
sobotasobotasobota
Nie pisałam już od dawno dawno . Od tego czasu zrobiłam milion rzeczy. Zaliczyłam jeden wypadek w którym prawie bym się zabiła, zrzuciłam jeden kilogram, odwiedziłam dwa razy sąsiadkę, zaliczyłam jedne wagary, jedną kłutnie z mamą, dziewięc razy spotkałam się z M, dwa razy płakałam, raz posprzątałam w pokoju itd. itp. Dzisiaj cała rodzinka w domu i tak pewnie do wtorku. 'Pewnie' bo tata jeszcze nie wie dokładnie czy zostaje ale niestety raczej tak :/ Nie lubie tak. Dzisiaj nic kompletnie nie zrobiłam i nie mam zamiaru zrobic, Rodzice zaraz do Piesiów idą a ja sama z ciotką zostaje. Jutro niedziela i nie wiem co będę robic. Dzisiaj są połowinki :/ troche mi szkoda że nie wezme w nich udziału bo przez cały tydzień w szkole była mowa tylko o tym. W poniedziałek urodzinki Olki obchodzimy. a w środe znowu do szkoły.
sobota, 1 listopada 2008
wszystkich świętych.
Rano pobudka o 8 i posprzątałam pokój trochę bo wstyd by był. Jak szykowałyśmy się na groby z Martą to moja pojebana siostrzyczka zrobiła mi akcję i rzuciła moim cieniem do powiek :/ zaczęłyśmy się drzec i wyzywac. Cały dzień się do mnie nie odzywała. Potem w domu cała rodzina siedziała i świętowali. Jak ja tego nie lubię. Kursowałam tylko między moim pokojem kuchnią a jadalnią. Potem tata przyszedł żebym mu piosenki sciągnęła i się uspał u mnie na łużku. Teraz oglądamy z mamą pierwszą miłoś, a za trochę jedziemy do babci na godzinkę. I proszę państwa po świętach.
czwartek, 30 października 2008
GŁUPIA SOWA
Jakim to trzeba być inteligentem, żeby zapomnieć hasło po 3 dniach nieużywania go :/ Trzeba być mną. Nie mogłam się dostać na bloga, ale jestem pewna że wpisywałam dobre hasło (!!!) Ale mniejsza o większość, bywa.
Dzisiaj w autobusie zastanawiałam się czy nie wysiąść na pksach żeby zobaczyć się z moim kochaniem. W ostatniej chwili zrezygnowałam i okazuje się że bardzo dobrze, bo wysiadam przy kinie a tu Maciek idzie. Jakbym wysiadła na pksach to pięknie byśmy się spotkali... Odprowadziłam go na autobus i pędem do szkoły. Nawet zdążyłam się jeszcze przebrać. Potem nudy, nudy, nudy. Na chemię babka nie przyszła to wykożystałyśmy z Olką sytuację i próbowałyśmy pozbyć się łaskotek Pauli (lepiej nie powiem gdzie te łaskotki) potem jeszcze gegra i dzida ze szkoły. Na 15 pod rolnik zaszłam idealnie, jak nigdy i do 16.20 kręciłam się z M a potem do domu i Marta przyjechała i teraz wydaje mi się że jest piątek i że mogę się lenić. Nic kompletnie nie robie a powinnam zrobić sporo... w domu zimno bo mama sobie urlop od palenia zrobiła i siedze nad farelką spać mi się chce i mam ochotę na herbatę, którą ostatnio pije nałogowo
Dzisiaj w autobusie zastanawiałam się czy nie wysiąść na pksach żeby zobaczyć się z moim kochaniem. W ostatniej chwili zrezygnowałam i okazuje się że bardzo dobrze, bo wysiadam przy kinie a tu Maciek idzie. Jakbym wysiadła na pksach to pięknie byśmy się spotkali... Odprowadziłam go na autobus i pędem do szkoły. Nawet zdążyłam się jeszcze przebrać. Potem nudy, nudy, nudy. Na chemię babka nie przyszła to wykożystałyśmy z Olką sytuację i próbowałyśmy pozbyć się łaskotek Pauli (lepiej nie powiem gdzie te łaskotki) potem jeszcze gegra i dzida ze szkoły. Na 15 pod rolnik zaszłam idealnie, jak nigdy i do 16.20 kręciłam się z M a potem do domu i Marta przyjechała i teraz wydaje mi się że jest piątek i że mogę się lenić. Nic kompletnie nie robie a powinnam zrobić sporo... w domu zimno bo mama sobie urlop od palenia zrobiła i siedze nad farelką spać mi się chce i mam ochotę na herbatę, którą ostatnio pije nałogowo
poniedziałek, 27 października 2008
.
Dzisiaj jak wstałam stwierdziłam że to będzie dobry dzień. Nie chciało mi się spać, pogoda spoko, mało lekcji (dwa okienka bo nie ma polaka). Zachodze do szkoły a ty nowinka że kończymy 2 godziny wcześniej, no ok coś sobie zorganizuje bo o 15 do M. Ale potem dostałam pierwszą pałę w tym roku i przestało mi się to podobać. Potem rozbolała mnie głowa i postanowiłam że dzisiaj pojadę wcześniej do domu, z Maćkiem widziałam się rano to może do jutra wytrzymam. Poszłam na pksy z Agatką, spotkałyśmy troszku znajomych a i mój autobus się zepsuł i musiałam czekać 20 minut na niego. W domu przyznałam się do pały i było spoko (pewnie dlatego że wcześniej wróciłam i dzisiaj obchodzą się ze mną jak z jajkiem) byłam tak zmęczona że przez godzine siedziałam przyglądając się w moją piękną oczojebną ścianę. Przeszłam jeszczę małą wielką kłutnię i nauczyłam się z bioli a teraz idę już chyba spać bo muli mnie tak że masakra. A jutro na w-fie idziemy na basen. Fajnie bo ostatnio byłam w ferie i już dawno miałam ochotę się tam wybrać tylko najgorzej to się zebrać w sobie :P
niedziela, 26 października 2008
brrrrr...
Przez tą zmianę czasu dzień był koszmarnie krótki i mam wrażenie jakbym powinna już iść spać. Rano nastawiłam sobie budzik na 7 ale zle przestawiłam zegarek i obudziłam się o 5. Miałam nauczyć się na angola słówek więc zaczęłam się uczyć. Jedno słówko, drugie słówko, patrzę w okno 'kurde co jest tak ciemno, przecież powinno być jaśniej po tym przestawieniu zegarka'. No nic... biorę się dalej, po 30 minutach wpadłam dopiero na pomysł że zegarek odwrotnie przestawiłam GŁUPIA SOWA!!!! Poszłam spać i wstałam o tej 7. Nauczyłam się i o 9 angol potem godzinkę posiedziałam przy kompie i do kościoła. Jak wróciłam do domu była już 13.30 i trzeba się było troszkę pouczyć bo mam takie oceny że mnie mama zabije po wywiadówce :/ Oczywiście uczyłam się przy kompie i troszeczkę zdążyłam się powkurzać. Potem do babci do Czerwonki, ale posiedzieliśmy tam chyba tylko pół godzinki. W domu nauczyłam Martę obsługiwać jej drukarkę i nawet mi za to nie podziękowała :/ ale nie wymagajmy od niej zbyt wiele... potem gorąca kompiel i półtorej godziny w wannie (mmmm) i pewnie przez to że tak wcześnie się wykąpałam mam wrażenie bardzo póznego wieczoru. Bywa...
piątek, 24 października 2008
o nara...
Zwalony tydzień. MASAKRA. W poniedziałek mama oddała mi net, ale we wtorek znowu mi zabrała net a potem pojechała na wycieczkę i nie było do dzisiaj. W środe nie byłam w szkole bo wycieczka klasowa a ja dziękuje wawa po raz 10000000000000000000000000. Cały dzień przełaziłam a potem w klasie siekiera wisi bo chłopaki nie odzywają się do dziewczyn i na wzajem. I oczywiście cały tydzień (oprócz środy) MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM. A dzisiaj msza za dziadka i cała rodzinka zjechała do nas. Pokłuciłam się z mamą przy wszystkich rozwyłam się i poszłam do pokoju a tam!!! tata z wujkiem przy kompie samochodów szukają a za moment mama z ciotką wchodzą!!! Myślałam że pozabijam dosłownie, zero prywatności a do tego ciągłe pretensje :/ Ja nie pasuje do tej rodzinki pojebanej. Ten tydzień znowu zapierdziel będzie bo miliony klasówkokartkówek. Musze sie w końcu wziąć za robote bo będzie cienko :/
niedziela, 19 października 2008
WWA/ SZLABAN
W piątek wróciłam do domu odpalam gg, a tu lipa, nie dziala 'co jest' ????? Pięknie, mama zabrala mi ruter :/// Przez to myslalam że kota w domu dostane.. Jak kiedys ludzie żyli bez gg ?? Dzisiaj wwa. Tylko weszlam do mieszkania to laptop i odpalam net. Ciekawe kiedy mi mama odda ruter. Dziwne że się teraz nie drze, że siedze przy kompie.
czwartek, 16 października 2008
pfffffffffffffffffff
Beznadziejny dzień. Rano nie byłam na matmie bo próba i dzieki temu zobaczyłam się z Maćkiem potem kościół i super ekstra produkcja, przy okazji, że dostałam do ręki mikrofon pobawiłam się w Ninę i próbowałam namówić Olkę R. żeby dała mi swój numer telefonu. Biedna nie zrozumiała i nie dała, ale tak to jest jak się o 3 w nocy śpi zamiast TV oglądać. Po kościele PO/Chemia/Gegra i znowu Maciek i łaziliśmy dłuuugo i daleeeeko do 16.15. W domu podobno miałam się uczyć i znowu nic nie zrobiłam i znowu jutro na żywioł. Ale fajnie bo lekcje po 30 min a o 11 do domu kultury zobaczyć jak się pan policjant na scenie produkuje.
środa, 15 października 2008
RóŻoWo SwEEtAśNIe???? NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE
Dzisiaj skończyliśmy z tatą malować pokój i mam jedną piękną ścianę w kolorze intensywnego różu. Teraz muszę wyeliminować żółć z pokoju bo mi trochę się gryzie z resztą a to będzie trudne bo mam żółte rolety. Dzisiaj zostałam zatrudniona do apelu bo chętnych nie było i szkoda mi się zrobiło siostry Lucyny. Wszyscy się na nią wypieli i nikt nie chciał a ja zle na tym nie wyszłam bo praktycznie byłam tylko na polaku i matmie dzięki temu. Jutro na galowo ale ja na szczęście w spodniach będę i nie muszę wystawiać swoich grubych nóg na światło dzienne :/ Oczywiście potem M. A teraz mama się znowu drze :/ idę spać. żegnam.
wtorek, 14 października 2008
SOBOTA
Dlaczego dzisiaj jest sobota zamiast wtorku???? Przez to że dzisiaj nie musiałam iść do szkoły i że tata był w domu czułam się totalnie sobotnio. Rano wstałam i pojechałam z rodzicami po tuje do Żanecina, potem do domu i obiadek zrobiłam no i w celach rekreacyjnych do Czerwonki. I taka rekreacja że nie wiem, zajeżdżamy a tam ciotka Gośka z Aśką sprzątają no i musiałyśmy się przyłączyć. Zajęło nam to ponad 2 godziny i potem byłam zmęczona jak nie pamiętam kiedy. W domu po jajka i gadałam z facetem który nakrzyczał na mnie że mu dzień dobry mówię bo nie jest taki stary ale ja kolesia nie znam więc na do widzenia walnęłam 'do widzenia' i niech się wypcha i mnie nie poucza. o 18 zabraliśmy się do malowania i teraz mam 3 ściany różowe a czwarta jutro będzie oczojebnie różowa i jestem jak u siebie. Oprawiłam jeszcze siebie w ramkę której szukałam od tygodnia i się powiesze jutro jak już wszystko będzie na miejscu.
poniedziałek, 13 października 2008
!!!!
Dzień pełen wrażeń!! (tak to się pisze przynajmniej???) Przed szkołą 20 min z moim szczęściem, potem lekcje lekcje i lekcje. Potem kłótnia z M a potem trzeba się pogodzić ładnie :P No i ładnie się pogodziliśmy.... (!!!!) zostałam chirurgiem podobno choć to do mnie nie dochodzi. Wróciłam do domu autobusem o 18. wsiadam a tu Adrian współlokator mojej siostrzyczki. Pierwszy raz w życiu zamieniłam z nim kilka zdań, w autobusie ścisk jak nie wiem bo krótki przyjechał, jak wylazłam to zastanawiałam się czy jeszcze oddycham. Zachodzę do domu a ciotka z gębą a rodziców nie ma. Szybko opróżniłam mój pokój ze wszystkiego bo jutro z tatą bawimy się w artystów, potem wróciły moje zgredki i dostałam od taty termosowy kubek i koszulkę "Wiesław Kuc eurodeputowany do parlamentu europejskiego" nie wiem po co mi to ale jak dają to bierz jak biją to uciekaj, nie bili więc wzięłam.
niedziela, 12 października 2008
cholerna niedziela...
Kolejna niedziela spędzona przed TV zamiast przed książkami. Rano obudził mnie miły telefon :) taty nie było więc nie pojechaliśmy do kościoła i dlatego była dzisiaj bardziej sobota niż niedziela. I jakoś nie dochodzi do mnie to że jutro jest poniedziałek i będę musiała znowu iść do szkoły. Potem przełaziłam do 16 bez celu. Miałam do zrobienia 1234567898765432 rzeczy a nie zrobiłam kompletnie NIC (!!!) O 16 pani Ola i angielski i stwierdziłam, że jestem tłumok i nic nie pamiętam. Po angolu zjadłam śniadanie i teraz siedzę przed kompem i TV i myślę co powinnam robić a nie robię.
Ten tydzień na szczęście będzie spoko. W poniedziałek szkoła, wtorek wolny i maluję pokój, środa akademia, czwartek msza, w piątek skracane lekcje a w niedziele wawa i parapetówka u Marty :/ i będę musiała siedzieć z rodzinką mamy i się na nich przyglądać :/
Ten tydzień na szczęście będzie spoko. W poniedziałek szkoła, wtorek wolny i maluję pokój, środa akademia, czwartek msza, w piątek skracane lekcje a w niedziele wawa i parapetówka u Marty :/ i będę musiała siedzieć z rodzinką mamy i się na nich przyglądać :/
piątek, 10 października 2008
piątekpiątekpiątek
Nareszcie koniec tygodnia. Dzisiaj myślałam, że rano nie wstanę, całą siłą woli próbowałam podnieść nogę ale chyba do tego potrzebna jest noga. OK jak już wstałam to w Soko spotkanie z M. Odprowadził mnie do samiutkiej szkoły a nawet do samiutkiej szafki i pod schody. W szkole udało mi się zwiać z angola a potem znowu M i najpierw spacer a potem tam gdzie zawsze. Niestety o 16.20 musiałam do domu jechać a w autobusie inteligentnie gadałam z Tiszą, a i Archie był dzisiaj w szkole i siedział na wszystkich lekcjach i prawie żaden nauczyciel się nie kapnął i opieprzyłyśmy go z Olką że udaje że nas nie zna i że nawet nie wiemy co u niego słychać no i że Olce na esy nie odpisuje. Ale nie ważne. W domu cud!!! Mama odwaliła się ode mnie i od rana nie weszła do mojego pokoju a i nawet się odzywa, nieby nietak normalnie tylko półsłówkami, ale najważniejsze że odczepiła się od TV w moim pokoju.
środa, 8 października 2008
gównoć prawda....
Zrobiłam sobie dzisiaj wagary z niemca i okazało się że niepotrzebnie bo nie zaliczali tego cholernego kopciuszka, ale z drugiej strony dobrze bo nie będę musiała sama go pisać tylko wezmę od kogoś bo nam kazała się przygotować na za tydzień a nie na piątek. Potem miałam kartkówkę z WOSU i z matmy i stwierdzam że te baby zwariowały troszeczkę bo jak wszystkie siedziały na dupach to siedziały a jak im się zachciało kartkówek to wszystkim naraz. Po szkole spacer pod rolnik i spotkałam kamyka. Był na pogrzebie ojca Brzozy i pierwszy raz w życiu nie wyśmiał mnie tylko szedł poważny. Potem MMMMMMMMMMMMMMM i tak do 16.20 i znowu goniłam za autobusem bo 'my nie możemy się rozstać' w domu wędrówka po jajka, matma, angol, angol a raczej jeden angol bo do drugiego dopiero się zabieram i mam nadzieje że tym razem się zabiore bo wczoraj po notce odpuściłam sobie ten WOS.
wtorek, 7 października 2008
})I({
rano pokłóciłam się z rodzicami "masz wrócić 15.20" potem podróż z Oleszką i spotkanie z M, w szkole pierwsza biola i powtórzenie :/. Po szkole znowu mój kot i do domu 16.20, w autobusie spotkałam się z mamą i nie zareagowała na to co widziała i to mnie cieszy (!!!). Do tego ten dzień mogę znowu zaliczyć do tych z serii totalne opierniczanie się i przez to jutro odpuszczam sobię niemiec. Musze jeszcze nauczyć się na WOS bo kartkówka i referat a ja nawet nie zajżałam oczywiście. Już mi się spać chce więc chyba i WOS sobie odpuszczę i naucze się w szkole, kurde jakiego ja lenia złapałam...
poniedziałek, 6 października 2008
colowo kadzidełkowo geograficznie zimno...
KURDE MAĆ!!!!! SOWA DURNIU UCZ SIĘ!!!!! Czemu wzięcie się za robote jest takie trudne i lepsze jest wszystko tylko nie kawałek papieru sklejony klejem nazwany książką.
Dzisiaj wstałam po 7 i nie poszłam na historie. Tata zawiózł mnie do szkoły bo sobie wagary zrobił. Zaliczył też chyba Jabłonne bo po mamę pojechał ale nie wiem bo od rana ich nie widziałam. Na grzyby pojechali i pewnie siedzą w Czerwonce albo znowu zgubili się w lesie rucheńskim, ale tak to jest jak się idzie do buszu. Całe szczęście że nie poszłam na historię bo babka pół klasy przepytała a zdolna Ola zapomniała że zeszyt trzeba założyć od historii i nie ma. W szkole zasypiałam bo do domu wróciłam w poniedziałek pózno wcześnie Potem z M Odeon i do domu a tu znowu !!BABCIA!! I próbowała mnie umoralniać żebym się mamy słuchała ale ja mam ją głęboko bo to chyba ostatnia osoba którą posłucham. Teraz siedze popijam colę palę 3 kadzidełko słucham lilu i siedze nad otwartą gegrą :/ byłoby miło gdyby nie świadomość że się opieprzam...
Dzisiaj wstałam po 7 i nie poszłam na historie. Tata zawiózł mnie do szkoły bo sobie wagary zrobił. Zaliczył też chyba Jabłonne bo po mamę pojechał ale nie wiem bo od rana ich nie widziałam. Na grzyby pojechali i pewnie siedzą w Czerwonce albo znowu zgubili się w lesie rucheńskim, ale tak to jest jak się idzie do buszu. Całe szczęście że nie poszłam na historię bo babka pół klasy przepytała a zdolna Ola zapomniała że zeszyt trzeba założyć od historii i nie ma. W szkole zasypiałam bo do domu wróciłam w poniedziałek pózno wcześnie Potem z M Odeon i do domu a tu znowu !!BABCIA!! I próbowała mnie umoralniać żebym się mamy słuchała ale ja mam ją głęboko bo to chyba ostatnia osoba którą posłucham. Teraz siedze popijam colę palę 3 kadzidełko słucham lilu i siedze nad otwartą gegrą :/ byłoby miło gdyby nie świadomość że się opieprzam...
niedziela, 5 października 2008
WWA
Dzisiaj do kościola i na zakupy in topaz i widzialam pierwszy raz faceta w bluzie w paski i w arafatce (!!) przegięcie normalnie :P o 11 do wawy bo siostre do mieszkania i zabrać majstra. Tylko zajechaliśmy to ja z Martą pojechalyśmy odwiedzić arkadie i wydać pieniążki. Kupilam sobie troszkę malo ale jeszcze kiedys będe miala okazję sobie to odrobić; ok a potem spowrotem dlugosza 6 i sprzatanko, a raczej Marta sprzątanko a ja do kompa bo po co mam się wysilać, ja jestem w gosciach :P Przez caly dzień umylam karnisze i pozmywalam a mialam jej pomóc. Alew jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, nie zasnużyla. I teraz siedzę na jej lapku i kożystam z neta zamiast uczyć się z niemca bo taki mialam plan na początku. Za pól godziny podobno się zbieramy i dobrze bo jestem masakrycznie zmęczona :/ a jutro z ranca sql....
sobota, 4 października 2008
czemu w sobotę jest niedziela?
Masakra dzisiaj od samego rańca mam wrażenie, że jest niedziela, pewnie dlatego że nienaturalnie dużo dzisiaj się uczę. Ale to konieczność bo jutro wawa i zobaczę mieszkanko po remonciku. A i wydam moje zaoszczędzone pieniądze nareszcie i kupie sobie trochę ciuchów :D
Dzisiaj rano zaliczyłam Soko i o dziwo namówiłam mamę na colę zero (4 butelki??!!) ale to tylko dlatego że plusa zamykają i wyprzedają wszystko co tam jest i na butelce coli 2 zł zeszli (!!) żal było nie kupić. potem w domu kroiłam leczo (NIENAWIDZĘ) i nauka bo kiedy jak nie dzisiaj no ale za dużo i tak nie zrobiłam bo jakoś totalnie nie mam weny a poza tym pojechałam do czerwonki. Znowu przesiedzieliśmy 3 godziny u Kubusia (i ciotki Renaty o dziwo) i godzina u babci. Dopiero co przyjechaliśmy do domu i teraz kminie jak zabrać się do sprzątania i nauki bo póki co to kompletnie mi się nie chce ruszać. Rozleniwiłam się no ale przecież sobota nie jest dniem dobrym do nauki :/ kurde a jeszcze jutro coś mama mówiła że będe miała angielski ale ciekawe jak skoro wrócimy pewnie gdzieś o 22, to myślę że jeszcze mi darują.
Dzisiaj rano zaliczyłam Soko i o dziwo namówiłam mamę na colę zero (4 butelki??!!) ale to tylko dlatego że plusa zamykają i wyprzedają wszystko co tam jest i na butelce coli 2 zł zeszli (!!) żal było nie kupić. potem w domu kroiłam leczo (NIENAWIDZĘ) i nauka bo kiedy jak nie dzisiaj no ale za dużo i tak nie zrobiłam bo jakoś totalnie nie mam weny a poza tym pojechałam do czerwonki. Znowu przesiedzieliśmy 3 godziny u Kubusia (i ciotki Renaty o dziwo) i godzina u babci. Dopiero co przyjechaliśmy do domu i teraz kminie jak zabrać się do sprzątania i nauki bo póki co to kompletnie mi się nie chce ruszać. Rozleniwiłam się no ale przecież sobota nie jest dniem dobrym do nauki :/ kurde a jeszcze jutro coś mama mówiła że będe miała angielski ale ciekawe jak skoro wrócimy pewnie gdzieś o 22, to myślę że jeszcze mi darują.
piątek, 3 października 2008
piątek piątek piątek
Wczoraj był koszmarny dzień. Takiego dnia nie miałam od dawna. Pieprzone PMS!!! Pod wieczór znowu zaczęłam spazmować. Potem spózniłam się na ostatni autobus i przynajmniej miałam powód do płaczu. Do domu odwiózł mnie szwagier. W domu kolejna akcja z mamą. Po kąpieli chciałam się wyciszyć i włączyłam TV. Ale odkryłam, że "legalna blondynka" to smutny i wzruszający film. Potem Trochę pogadałam z M i znowu czytaliśmy sobie w myślach.
Dzisiaj bylo lepiej. Bolała mnie glowa, ale przynajmniej nie ryczałam. Rano w szkole odwiedził mnie mój najlepszy najkochańszy chłopak. Potem jeszcze 3 lekcje i kilka fotek i do M. Kręciliśmy się do 16.20 a potem do domu. Mamie przeszło bo znowu non stop przebywa w moim pokoju. MASKRA!!!
Dzisiaj bylo lepiej. Bolała mnie glowa, ale przynajmniej nie ryczałam. Rano w szkole odwiedził mnie mój najlepszy najkochańszy chłopak. Potem jeszcze 3 lekcje i kilka fotek i do M. Kręciliśmy się do 16.20 a potem do domu. Mamie przeszło bo znowu non stop przebywa w moim pokoju. MASKRA!!!
środa, 1 października 2008
święty michale aniele Boży.
Dzisiaj nic specjalnego się nie działo. W szkole totalne nudy. Oprócz tego że zaniosłam dziewczynom podręcznik obsługi faceta i siedziały i czytały to Krakowskiemu a on cisnął bekę na cały korytarz. Po szkole ustawka z My love. Połaziliśmy trochę i poszliśmy tam gdzie zawsze. Potem do domu a tam babcia?! Kurde od roku w Brzozowie nie była a teraz co drugi dzień wpada. No ale ok. nie wypominam... Mama wrobiła mnie w swój stary telefon, który podziałał 30 minut i mu się odechciało. Pociesza mnie myśl że będę miała nówkę ale co mi z tego jak w taryfie którą mama chce są same dziadostwa. Jak oglądałam ulotkę to się tylko wkurzyłam i na tym się skończyło. Teraz siedzę i próbuje się uczyć jakiejś durnej modlitwy. No i jeszcze głowa mnie boli i jestem głodna jak nie wiem co.
wtorek, 30 września 2008
.........................................................
Dzisiaj musiałam przeżyć tylko 4 lekcję. Szybko się zeszło i w miarę dobrze, bo zarobiłam 5 z polaka. Tak że ze szkoły wyszłam o 12.30. O 15 byłam ustawiona z M i kurde co tu robić tyle czasu??? Chciałam zatrudnić kurczaka do łażenia po mieście, ale Kubuś wczoraj wrócił z Anglii i Paula się zmyła . Spotkałyśmy po drodze Kaśkę Kapustę Pię i Alę. Poszłyśmy w 7 do niespo na pizzę (niestety dałam się namówić i już żałuję :/ ) Potem z Olką zakupy a potem to już pod rolnik. Zaliczyłam kłótnię z M. o 16.20 home. Postanowiłam że odpuszcze sobie niemca i się nie uczę.
poniedziałek, 29 września 2008
MARTA WRACAJ!!!!!!!!
Wczoraj zapomniałam ustawić budzik przez co dzisiaj miałam 20 minut na wyszykowanie się w sql. A do tego całą noc śniłam że obieram ziemniaki i rano się budzę i mam rozcięty palec... O 6 do Soko. Zakupki i do M. Pokręciliśmy się trochę. Potem do szkoły. Lekcje skończyłam o 14.20 a godzinę potem autobus. Usiadłam na peksach i miałam nazieje że posiedze sobie sama, ale niestety... Przyszła Emilka usiadła i pieprzyła mi dyrdymały. Potem idę już do autobusu a tu biegnie moje słońce kochane. Widzieliśmy się przez 2 minuty.
W Brzozowie od rańca babcia bo za drogą znów meksyk. W mieszkaniu cuda nie widy. Majster nie pracuje, Marta zła jak osa. A w domu jeszcze gorzej. Mama przykleiła się do mnie i siedzi w moim pokoju odkąd wróciłam. Stwierdza że woli u mnie oglądać TV. Marta mogłaby wrócić to miałabym ją z głowy. Od 16 siedze nad lekcjami a do połowy jeszcze nie doszłam :/ Już mi się nie chce... HELP
W Brzozowie od rańca babcia bo za drogą znów meksyk. W mieszkaniu cuda nie widy. Majster nie pracuje, Marta zła jak osa. A w domu jeszcze gorzej. Mama przykleiła się do mnie i siedzi w moim pokoju odkąd wróciłam. Stwierdza że woli u mnie oglądać TV. Marta mogłaby wrócić to miałabym ją z głowy. Od 16 siedze nad lekcjami a do połowy jeszcze nie doszłam :/ Już mi się nie chce... HELP
niedziela, 28 września 2008
nabazgrane z nudów
Nudzi mi się koszmarnie więc pomyślałam że dzisiaj namaluję coś jeszcze. Czemu ze mnie taki leń?? wolę siedzieć przed kompem i się nudzić niż zająć się niemieckim/polskim/geografią (niepotrzebne skreślić) . Wiem, że przez to dzisiejsze lenistwo jutro będę miała zapierdziel. No ale co masz zrobić dzisiaj zrób jutro. Dobrze że przynajmniej lepiej się czuje i mam nos.
Od jutr zaczynam się odchudzać i mam nadzieje że to nie skończy się po 2 dniach jak ostatnio. Teraz będzie łatwiej bo pozbyłam się siostry. Nie będzie komu gotować. i sowa pilnuj się bo wyglądasz jak potwór! Jutro z rańca do soko. Zakupki, M, szkoła. A wstać trzeba o 5.
Hehe właśnie dostałam wiadomość od słonia:
SŁOŃ 22:36:39
dobranoc
SŁOŃ 22:36:42
bo zaraz idę ;p
SŁOŃ 22:36:44
pa
To miłe że nie rozmawiając ze mną przez cały dzień mówi mi dobranoc. Ale to słoń... To wszystko tłumaczy. Zaraz idę spać. Nie chce mi się ale jutro nie zechce mi się wstać jak posiedzę jeszcze troszkę.
Od jutr zaczynam się odchudzać i mam nadzieje że to nie skończy się po 2 dniach jak ostatnio. Teraz będzie łatwiej bo pozbyłam się siostry. Nie będzie komu gotować. i sowa pilnuj się bo wyglądasz jak potwór! Jutro z rańca do soko. Zakupki, M, szkoła. A wstać trzeba o 5.
Hehe właśnie dostałam wiadomość od słonia:
SŁOŃ 22:36:39
dobranoc
SŁOŃ 22:36:42
bo zaraz idę ;p
SŁOŃ 22:36:44
pa
To miłe że nie rozmawiając ze mną przez cały dzień mówi mi dobranoc. Ale to słoń... To wszystko tłumaczy. Zaraz idę spać. Nie chce mi się ale jutro nie zechce mi się wstać jak posiedzę jeszcze troszkę.
ucz się durniu!!!!!!
Nienawidzę niedziel!!!!!! Masakra. To chyba najgorszy dzień w całym tygodniu. Nic się nie dzieje a cały czas mam poczucie że powinnam się uczyć a nie opieprzać. Od rana nie zrobiłam praktycznie nic. A niemiecki sam się nie nauczy... dziady same się nie przeczytają. Dzisiaj zrobiłam najmądrzejszą rzecz na świecie. Usunęłam gg Artura. I to tak do końca. Ze wszystkich komunikatorów jakie mam na kompie. A swoją drogą umawiałam się na dzisiaj z Maćkiem P. na formacik, a ten dziad nie przyszedł. Ale nic dziwnego, jutro się wyprowadza. Nie w głowie mu mój komp. Kurde poszłam zalać herbatę i straciłam wątek....
OK. Rano siedziałam z Martą, potem z mamą, potem przed TV. Mama pojechała, tata nie wrócił z wawy. dzień totalnie do bani.
OK. Rano siedziałam z Martą, potem z mamą, potem przed TV. Mama pojechała, tata nie wrócił z wawy. dzień totalnie do bani.
sobota, 27 września 2008
bez tytułu
zły dzień... wstaje i stwierdzam że jestem chora. Kaszel katar i zakwasy po wczoraj. A tu taki pieprznik że nie idzie do drzwi podejść. MASAKRA. no ale ok. posprzątałam jakoś a potem babcia-Sylwia-Dawid. Zostałam zatrudniona jako niańka. Włączyłam Dawidowi grę i dziecko się bawiło a ja do 'dziadów' :/ Tak się zaczytałam, że obudziłam się po 17... i szczerze nie jestem w stanie powiedzieć co robiłam potem. No ale skleroza nie boli....
;|
OK. Założyłam bloga choć nie jestem do końca przekonana czy powinnam... No ale zawsze można spróbować. W końcu nikt mnie nie zastrzeli jak okaże się, że jestem bardziej beznadziejna niż mi się wydaje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)