niedziela, 5 października 2008
WWA
Dzisiaj do kościola i na zakupy in topaz i widzialam pierwszy raz faceta w bluzie w paski i w arafatce (!!) przegięcie normalnie :P o 11 do wawy bo siostre do mieszkania i zabrać majstra. Tylko zajechaliśmy to ja z Martą pojechalyśmy odwiedzić arkadie i wydać pieniążki. Kupilam sobie troszkę malo ale jeszcze kiedys będe miala okazję sobie to odrobić; ok a potem spowrotem dlugosza 6 i sprzatanko, a raczej Marta sprzątanko a ja do kompa bo po co mam się wysilać, ja jestem w gosciach :P Przez caly dzień umylam karnisze i pozmywalam a mialam jej pomóc. Alew jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, nie zasnużyla. I teraz siedzę na jej lapku i kożystam z neta zamiast uczyć się z niemca bo taki mialam plan na początku. Za pól godziny podobno się zbieramy i dobrze bo jestem masakrycznie zmęczona :/ a jutro z ranca sql....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz