Wszyscy balują, bawią się, a ja? Ja proszę państwa siedze w domu i wyje. Maciek siedzi u Amsa, dziewczyny w Buczynie, a ja przed kompem i to wcale nie z własnej woli. Nie chciałam byc nie fair wobec Macka i pojechac gdzies bez niego, a tam gdzie on jest pewnie by mnie nie puścili, a poza tym i tak nie byłam zaproszona... No i tak wyszło, że właśnie trwa najgorszy wieczór w tym roku i zapewniam, że gorszy sie nie trafi.
Maciek dzwonił, ale nie byłam w stanie z nim gadac, a nie chciałam popsuc mu wieczoru. Udałam, że trace zasięg i rozłączyłam się, potem się ogarnęłam i chwile z nim pogadałam. Obiecuje, że w 2010 roku nie będe tu siedziec w taki wieczór jak ten i nie będe się czuc jak ktos, to się nie liczy. Nara
czwartek, 31 grudnia 2009
niedziela, 6 grudnia 2009
M.A.T.U.R.A
No to może zaczne od najważniejszego: W środę mija 1,5 roku od kiedy jestem z M. Miło, nie?
Poza tym nic się nie zmienia, żyje praktycznie maturą, dzisiaj robiłam rozszerzoną matme z operonu i 2 zadań nie ruszyłam a reszta jakoś poszła. Ciekawe na ile % napisałam to kompletnie bez przygotowania. Miło by było wiedziec że mam z 50% na starcie. No a poza tym strasznie się boje angola, już nawet 2 razy zdarzyło mi się płakac że nie zdam. Jak przeżyje tą mature pieprzoną to się nawale jak dziki osioł i przez tydzień będe kaca leczyc, obiecuje. No i w soboty oczywiscie rysunek jeszcze, staram się narysowac ze 2 gówna co tydzień, żeby nabrac wprawy. Przez to nie mam wolnego czasu i jak nie rysuje to się ucze. A i jeszcze musze dodac że mam studniówke 30 stycznia i że już szukam kiecki idealnej i butów i biżuterii i fryzury... tylko szkoda że wydam na to kupe kasy żeby posiedziec jeden wieczór za stołem :( bo Maciek już mi zapowiedział że nie tańczy.
Poza tym nic się nie zmienia, żyje praktycznie maturą, dzisiaj robiłam rozszerzoną matme z operonu i 2 zadań nie ruszyłam a reszta jakoś poszła. Ciekawe na ile % napisałam to kompletnie bez przygotowania. Miło by było wiedziec że mam z 50% na starcie. No a poza tym strasznie się boje angola, już nawet 2 razy zdarzyło mi się płakac że nie zdam. Jak przeżyje tą mature pieprzoną to się nawale jak dziki osioł i przez tydzień będe kaca leczyc, obiecuje. No i w soboty oczywiscie rysunek jeszcze, staram się narysowac ze 2 gówna co tydzień, żeby nabrac wprawy. Przez to nie mam wolnego czasu i jak nie rysuje to się ucze. A i jeszcze musze dodac że mam studniówke 30 stycznia i że już szukam kiecki idealnej i butów i biżuterii i fryzury... tylko szkoda że wydam na to kupe kasy żeby posiedziec jeden wieczór za stołem :( bo Maciek już mi zapowiedział że nie tańczy.
środa, 4 listopada 2009
ta, życie...
Brrrr, zmęczona trochę jestem, masakra jakaś totalna ostatnio jest. Za bardzo się wszystkim przejmuje i to mnie zjada, a dodatkowo wszystko się jakoś kumuluje i albo nic nie robie, tylko się opieprzam, albo zapierdzielam jak dziki osioł.
W sobote nie byliśmy w wwa, bo jakieś tam święto trupów, i miałam angola, a wieczorem oświeciło mnie, żeby rekrutacje na politechnice sprawdzic i aż mi się płakac zachciało. Dowiedziałam się, że podstawowy angol nie dokońca mi powinien pasowac i teraz kurde kolejne wkuwanko się szykuje. Zapisałam się dzisiaj na dodatkowe lekcje i musze się pomęczyc (nie znosze języków obcych. Przy dyslekcji nie istnieje słowo, które napisałabym bezbłędnie).
We wtorek miałam próbną mature z matmy i to łatwe powinno byc, ale ciekawa jestem jak z rozszeżoną. Już mnie nastraszyli że ultra trudna i do nie zdania w ogóle, więc jak widac nic tylko za łeb i się powiesic :/ Jak przez to przebrnę to zajaram i przefarbuje się na marchewkowo rudo, obiecuje.
Zapomniałam jeszcze o rysunku, który mi kompletnie nie idzie. Nie tego oczekiwałam. Chyba za wysoko postawiłam poprzeczke. Dodatkowo zaczęłam się ostatnio zastanawiac nad egzaminem z rysunku, że niby jak to, ja, taka biedna w nerwach mam usiąsc na 180 minut i cokolwiek nartysowac trzęsącymi się rękoma????!!!! Jak widac o architekturze jakiejkolwiek moge sobie pomarzyc. Chce niby składac też na architekture krajobrazu na sggw, ale to jest absurd kompletny, bo ja nienawidze kwiatów. To co ja, będe ludziom trawniki i beton projektowac? No ale w sumie wole to niż stac z niwelatorem na środku pola i odmrażac sobie uszy w zimie.
Ale kurde, znowu gadam tylko o tym co będzie i się przejmuje za wczasu. Przydalby się ktos, kto by mi ostro przygrzmocil w łeb, żebym skończyła z tymi problemami z dupy.
No a poza tym jest zajebiście, amen
W sobote nie byliśmy w wwa, bo jakieś tam święto trupów, i miałam angola, a wieczorem oświeciło mnie, żeby rekrutacje na politechnice sprawdzic i aż mi się płakac zachciało. Dowiedziałam się, że podstawowy angol nie dokońca mi powinien pasowac i teraz kurde kolejne wkuwanko się szykuje. Zapisałam się dzisiaj na dodatkowe lekcje i musze się pomęczyc (nie znosze języków obcych. Przy dyslekcji nie istnieje słowo, które napisałabym bezbłędnie).
We wtorek miałam próbną mature z matmy i to łatwe powinno byc, ale ciekawa jestem jak z rozszeżoną. Już mnie nastraszyli że ultra trudna i do nie zdania w ogóle, więc jak widac nic tylko za łeb i się powiesic :/ Jak przez to przebrnę to zajaram i przefarbuje się na marchewkowo rudo, obiecuje.
Zapomniałam jeszcze o rysunku, który mi kompletnie nie idzie. Nie tego oczekiwałam. Chyba za wysoko postawiłam poprzeczke. Dodatkowo zaczęłam się ostatnio zastanawiac nad egzaminem z rysunku, że niby jak to, ja, taka biedna w nerwach mam usiąsc na 180 minut i cokolwiek nartysowac trzęsącymi się rękoma????!!!! Jak widac o architekturze jakiejkolwiek moge sobie pomarzyc. Chce niby składac też na architekture krajobrazu na sggw, ale to jest absurd kompletny, bo ja nienawidze kwiatów. To co ja, będe ludziom trawniki i beton projektowac? No ale w sumie wole to niż stac z niwelatorem na środku pola i odmrażac sobie uszy w zimie.
Ale kurde, znowu gadam tylko o tym co będzie i się przejmuje za wczasu. Przydalby się ktos, kto by mi ostro przygrzmocil w łeb, żebym skończyła z tymi problemami z dupy.
No a poza tym jest zajebiście, amen
poniedziałek, 26 października 2009
mmmmr
Ta, pospane dzisiaj. Przed chwilą wypiłam red bula i kurde już mnie roznosi. No a poza tym to chyba dawno troche nie pisałam i nawet nie wiem od czego zacząc. no to może tak:
1) stwierdziłam, że nie umiem rysowac i to w ogóle porażka i skończe na geodezji, a o architekturze to moge sobie pomarzyc.
2) w piątek byłam z dziewczynami i M na piwie urodzinowym moim i trochę nie pamiętam, ale dzisiaj w szkole musiałam słuchac, że 'ja jestem sowa, a piwo jest zielone' itd.
3) jutro spotkam się z Sylwią i dostane kolejną kase urodzinową. Troche nie chce, bo nie widziałam się z nią od pół roku i za bardzo to nie wiem o czym w ogóle mam z nią gadac. No i szczerze to jej strasznie nie lubie, ale ok, niech się wykaże jako chrzestna.
4) w sobote nie jedziemy do modułu, bo wszystkich śniętych i już zaczynam się zastanawiac jak wymigac się od spotkania rodzinnego i stania cały dzień na cmentarzu.
5) 3 listopada mam próbną mature z matmy podstawowej, ale nie chce mi sie nawet zajżec do tego co musze powtórzyc, a sporo tego nawet.
6) ide rysowac, nara
1) stwierdziłam, że nie umiem rysowac i to w ogóle porażka i skończe na geodezji, a o architekturze to moge sobie pomarzyc.
2) w piątek byłam z dziewczynami i M na piwie urodzinowym moim i trochę nie pamiętam, ale dzisiaj w szkole musiałam słuchac, że 'ja jestem sowa, a piwo jest zielone' itd.
3) jutro spotkam się z Sylwią i dostane kolejną kase urodzinową. Troche nie chce, bo nie widziałam się z nią od pół roku i za bardzo to nie wiem o czym w ogóle mam z nią gadac. No i szczerze to jej strasznie nie lubie, ale ok, niech się wykaże jako chrzestna.
4) w sobote nie jedziemy do modułu, bo wszystkich śniętych i już zaczynam się zastanawiac jak wymigac się od spotkania rodzinnego i stania cały dzień na cmentarzu.
5) 3 listopada mam próbną mature z matmy podstawowej, ale nie chce mi sie nawet zajżec do tego co musze powtórzyc, a sporo tego nawet.
6) ide rysowac, nara
poniedziałek, 5 października 2009
#wszystkogowno
Ta, podobno mam 18 lat i co z tego w sumie, jak wszystko dookoła jest beznadziejne. Niby normalnie, a jednak nie jest mi najlepiej, jakieś dziwne wahania nastrojów mam i rozpięciowienie jaźni.
w piątek przyjechała ciotka z Mszany i obchodzili moją 18 az do dzisiaj rana, choc moje uczestnictwo w tym przedsięwzięciu było znikome, bo ja oddawałam się szałowi zakupów w arkadii, a potem ślęczałam nad brystolem bite cztery godziny. W niedziele nawet ta biba była w większym gronie, dzięki czemu uzyskałam niezłą sumke w książce (ups, chyba własnie zdradziłam położenie mojego tajnego sejfu). Szczerze to te urodziny to była prawdziwa masakra. Nienawidze takich zlotów rodzinnych, nawet nie wiedziałam, że taki ze mnie mruk. Dzisiaj znowu pobódka bo szkola i trzeba było poruszac się na palcach, bo ciotka z Józkiem spali jeszcze. Jak wstali znowu to miałam 15 minut do autobusu i jeszcze rozstawiałam talerze do śniadania. Z tego wszystkiego zapomniałam o jakiejś szamie do szkoly i 8 godzin skręcało mnie z głodu (no może troche przesadzam, bo tak całkiem od rana głodna nie byłam, ale i tak ciężko). Do tego zwątpiłam w moją mature z matmy. Jestem tępa jak nie wiem co. Trygonometria to dla mnie ciemna magia i chyba najlepiej będzie jak zrezygnuje z matury i studiów i kupie sobie pampersa, żeby mi się siusiu nie chciało podczas pracy w biedronce.
Musze sobie kupic jakies buty w końcu. Oglądałam już milion par najaczy, ale jakoś nie mam pomysłu na siebie (jak we wszystkim od pewnego czasu). Musze zacząc poważnie myslec o stódniówce, bo już dzisiaj zaczął się temat i pewnie pod koniec tygodnia będzie podana dokładna data. No i tu pojawia się problem sukienki, butów, fryzury i jeszcze kilkuset takich dupereli. Sama myśl o tym mnie przeraża, tym bardziej, że na obecną chwile najchętniej odpusciłabym tą impreze całkowicie, ale i tak uznali mnie za dziwadło już chyba, że nie poszłam na prawko i nie chce poloneza tańczyc. Nie chce im dawac więcej pretekstów do takiego poglądu, nawet jak jestem tym cholernym dziwadłem.
Musze się jeszcze pochwalic tym, że kolejny dzień przebimbałam i jedyne co mi po nim pozostało to skaleczenie na kciuku, ale przecież Ola nie jedzie do warszawy, bo muszi się uczy, bo Ola ma mature i 3 klasówki z matmy w tym miesiącu i klasówke z miliona rzeczy z gegry i wielkiego lenia w dupie, który przewyższa wszystko (to jest też wytłumaczeniem czemu mam taką wielką dupe) no i w tym momencie zbliżamy się do jakże ważnego zdania w moim życiu, które powtażam conajmniej pięcdziesiąt razy dziennie: "JESTEM GRUBA"
w piątek przyjechała ciotka z Mszany i obchodzili moją 18 az do dzisiaj rana, choc moje uczestnictwo w tym przedsięwzięciu było znikome, bo ja oddawałam się szałowi zakupów w arkadii, a potem ślęczałam nad brystolem bite cztery godziny. W niedziele nawet ta biba była w większym gronie, dzięki czemu uzyskałam niezłą sumke w książce (ups, chyba własnie zdradziłam położenie mojego tajnego sejfu). Szczerze to te urodziny to była prawdziwa masakra. Nienawidze takich zlotów rodzinnych, nawet nie wiedziałam, że taki ze mnie mruk. Dzisiaj znowu pobódka bo szkola i trzeba było poruszac się na palcach, bo ciotka z Józkiem spali jeszcze. Jak wstali znowu to miałam 15 minut do autobusu i jeszcze rozstawiałam talerze do śniadania. Z tego wszystkiego zapomniałam o jakiejś szamie do szkoly i 8 godzin skręcało mnie z głodu (no może troche przesadzam, bo tak całkiem od rana głodna nie byłam, ale i tak ciężko). Do tego zwątpiłam w moją mature z matmy. Jestem tępa jak nie wiem co. Trygonometria to dla mnie ciemna magia i chyba najlepiej będzie jak zrezygnuje z matury i studiów i kupie sobie pampersa, żeby mi się siusiu nie chciało podczas pracy w biedronce.
Musze sobie kupic jakies buty w końcu. Oglądałam już milion par najaczy, ale jakoś nie mam pomysłu na siebie (jak we wszystkim od pewnego czasu). Musze zacząc poważnie myslec o stódniówce, bo już dzisiaj zaczął się temat i pewnie pod koniec tygodnia będzie podana dokładna data. No i tu pojawia się problem sukienki, butów, fryzury i jeszcze kilkuset takich dupereli. Sama myśl o tym mnie przeraża, tym bardziej, że na obecną chwile najchętniej odpusciłabym tą impreze całkowicie, ale i tak uznali mnie za dziwadło już chyba, że nie poszłam na prawko i nie chce poloneza tańczyc. Nie chce im dawac więcej pretekstów do takiego poglądu, nawet jak jestem tym cholernym dziwadłem.
Musze się jeszcze pochwalic tym, że kolejny dzień przebimbałam i jedyne co mi po nim pozostało to skaleczenie na kciuku, ale przecież Ola nie jedzie do warszawy, bo muszi się uczy, bo Ola ma mature i 3 klasówki z matmy w tym miesiącu i klasówke z miliona rzeczy z gegry i wielkiego lenia w dupie, który przewyższa wszystko (to jest też wytłumaczeniem czemu mam taką wielką dupe) no i w tym momencie zbliżamy się do jakże ważnego zdania w moim życiu, które powtażam conajmniej pięcdziesiąt razy dziennie: "JESTEM GRUBA"
niedziela, 13 września 2009
tak
Dzisiaj jest 13 wrzesień, czyli brakuje mi jeszcze 13 dni do tego, żebym była stara. Fajnie będzie, od razu we wtorek pójde foty robic do dowodu i złoże papiery żeby mi go dali szybko, a potem to już wóda, koks itp.
W szkole koszmar, wszyscy tylko się trzęsą nad maturą, az sama z tego wszystkiego zaczęłam się przejmowac , że niby co to będzie. Znowu soboty w wwa są i fajnie, lekcji w sumie mam mało bo 3 klasa i do tego nauczyciele niktórzy juz olewają. M też w sumie w miare zadowolony i ja w sumie zadowolona, bop nie drałuje codziennie pod rolnik i spowrotem i lekcje spoko, bo widzimy się chyba więcej nawet niż w tamtym roku, ale inaczej, bo czasem w ogóle nam się nie schodzi, a czasem nawet 2 godzinki wpadną.
Babka od angola się dalej na mnie wyżywa, ale mnie poznaje tylko z nazwiska w dzienniku. No i to tyle
W szkole koszmar, wszyscy tylko się trzęsą nad maturą, az sama z tego wszystkiego zaczęłam się przejmowac , że niby co to będzie. Znowu soboty w wwa są i fajnie, lekcji w sumie mam mało bo 3 klasa i do tego nauczyciele niktórzy juz olewają. M też w sumie w miare zadowolony i ja w sumie zadowolona, bop nie drałuje codziennie pod rolnik i spowrotem i lekcje spoko, bo widzimy się chyba więcej nawet niż w tamtym roku, ale inaczej, bo czasem w ogóle nam się nie schodzi, a czasem nawet 2 godzinki wpadną.
Babka od angola się dalej na mnie wyżywa, ale mnie poznaje tylko z nazwiska w dzienniku. No i to tyle
środa, 26 sierpnia 2009
pfffff
Jest środa, ostatnia środa w te wakacje. Kurde jak to cholernie szybko minęło. Miałam zamiar w te wakacje czytac, rysowac i odpoczywac, a żaden punkt z mojego planu nie został wykonany. Zaczełam czytac 'chłopów', ale nawet do połowy nie doszłam, skończyłam dzisiaj jeden rysunek, ale mi się troszke nie podoba, a o odpoczynku to już nic nie mówie.
Byłam u ciotki na śląsku i zabralismy się z tamtąd do niemiec, do wujka. Nie podobało mi się tam jak cholera, bo musiałam siedziec z idiotyczną siostrą cioteczną, ale ciesze się, że tam pojechałam, bo przynajmniej spędziłam kilkadziesiąt godzin w samochodzie, zamiast nudzic sie po kątach u starej ciotki w domu.
Potem byłam troche w moim pokoiku, przed moim komputerkiem... albo z moim misiem w soko, a i jeszcze z mr. Noidem jeden dzień (ale tak jakby mnie nie było, bo byłam zła jak osa i troche mało rzeczy do mnie docierało wtedy). No i w sobote pojechałam do lublina na 15 rocznice ślubu ciotki.. a i w między czasie spv kupiłam, ale dostałam dopiero po powrocie i to jeszcze z zepsutą baterią i teraz czekam az mi bateria przyjdzie pocztą. No ale co do tego lublina to nie było tak zle jak się spodziewałam. Wróciłam w niedziele. W poniedziałek odprowadziłam Macka do autobusu i sobie pojechał, a ja spotkałam się z dziewczynami. Dowiedziałam się tyle przykrych rzeczy, że teraz mi głupio wobec niektórych, i ogólnie przepłakana noc, ale warto było. No i teraz co... siedze i mysle tylko o tym że mi się tęskni do M, albo o tym, że we wtorek szkoła, albo o tym, że mi bateria do spv nie przychodzi.
Byłam u ciotki na śląsku i zabralismy się z tamtąd do niemiec, do wujka. Nie podobało mi się tam jak cholera, bo musiałam siedziec z idiotyczną siostrą cioteczną, ale ciesze się, że tam pojechałam, bo przynajmniej spędziłam kilkadziesiąt godzin w samochodzie, zamiast nudzic sie po kątach u starej ciotki w domu.
Potem byłam troche w moim pokoiku, przed moim komputerkiem... albo z moim misiem w soko, a i jeszcze z mr. Noidem jeden dzień (ale tak jakby mnie nie było, bo byłam zła jak osa i troche mało rzeczy do mnie docierało wtedy). No i w sobote pojechałam do lublina na 15 rocznice ślubu ciotki.. a i w między czasie spv kupiłam, ale dostałam dopiero po powrocie i to jeszcze z zepsutą baterią i teraz czekam az mi bateria przyjdzie pocztą. No ale co do tego lublina to nie było tak zle jak się spodziewałam. Wróciłam w niedziele. W poniedziałek odprowadziłam Macka do autobusu i sobie pojechał, a ja spotkałam się z dziewczynami. Dowiedziałam się tyle przykrych rzeczy, że teraz mi głupio wobec niektórych, i ogólnie przepłakana noc, ale warto było. No i teraz co... siedze i mysle tylko o tym że mi się tęskni do M, albo o tym, że we wtorek szkoła, albo o tym, że mi bateria do spv nie przychodzi.
czwartek, 30 lipca 2009
brrrrr
Wakacje lecą jak głupie, a ja nawet nie mam czasu żeby tu cokolwiek wpisac. Po zakończeniu kariery czereśniary robie w borówkach i znowu nie mam ani chwili dla siebie i dla kota. Rano jade pod wgw. potem koło 3 wracam do domu, czasem soko, bo cola. O 16.10 Magda M i albo Oleszka, albo jakieś inne dziwne zajęcie. Wczoraj mi się udało na szczęście miec wolne i dzięki temu spotkałam się z M, bo ogólnie 13 miesiąc dał nam w kośc (choc szczerze mówiąc przesądna nie jestem).
Jutro jeszcze pracuje, ale chyba sobote mam wolną, przynajmniej tak szefowa gadała na spotkanie BHP, które było jedynie durną pogadanką, bo do zaleceń nie stosuje się nawet ona. W niedziele Oleszki 18 i będe musiała to odbębnic. A tak w ogóle za tydzień jade do M na 18. Nawet nie musiałam toczyc wojny z rodzicami, sami z siebie mi pozwolili. No i w sumie tyle.
Chyba musze tu częsciej zaglądac. Mody na sukces nie obiecuje, ale w drugą strone tez nie będe przesadzac, narazie.
Jutro jeszcze pracuje, ale chyba sobote mam wolną, przynajmniej tak szefowa gadała na spotkanie BHP, które było jedynie durną pogadanką, bo do zaleceń nie stosuje się nawet ona. W niedziele Oleszki 18 i będe musiała to odbębnic. A tak w ogóle za tydzień jade do M na 18. Nawet nie musiałam toczyc wojny z rodzicami, sami z siebie mi pozwolili. No i w sumie tyle.
Chyba musze tu częsciej zaglądac. Mody na sukces nie obiecuje, ale w drugą strone tez nie będe przesadzac, narazie.
niedziela, 5 lipca 2009
i znowu nie mam pomysłu na tytuł
we wtorek rzucilismy z M prace i bardzo się ciesze, bo poczułam wakacje, szkoda mi trochę tych pieniędzy, które mogłam zarobic, ale odrobie sobie na borówkach. Tam będe robiła od 7 do 14, muszę dojechac tylko do grochowa i pewnie ze 400PLN zarobie. Nie obył sie tydzien bez kłutni tez i pierwszy raz spotkalismy się z Miśkiem w te wakacje luzno w soko. Połazilismy troche a potem burza była i M poleciał na autobus, a ja troche się po gamie pokręciłam, bo oczywiście obowiązkowo cola light. Jak wracałam do domu to znowu padało i to tak, że troszke bolało i nie mogłam głowy podniesc, bo robiło się jak pod prysznicem i leciała mi woda do oczu. Jak weszłam do domu to ciotka się przeżegnała i poleciała po ręcznik. O dziwo mama przemilczała sytuację.
Stwierdziłam, że w te wakacje obowiązkowo musze zrzucic kilka kilogramów. Narazie idzie mi opornie, ale i tak pół kilo polecialo i jestem z siebie dumna.Nic dziwnego w sumie, bo nie było dnia, żebym nie była w soko rowerem. Jestem tak łapczywa na cole, że nawet 10 km nie sprawia problemu. Do tego opaliłam się i już mi skóra złazi, ale mam nadzieje, że to dopiero początek.
Paula powiedziała mi dzisiaj, że zrobiła się na rudo, Ja też postanowiłam coś zmienic. Ide jutro do fryzjera i zrobie sobie grzywke, a potem przemaluje się na czarno. Narazie tylko szamponetką, bo boje się troche, że wyjdzie na emo, bo ja w sumie jestem blada i mi chyba czarny nie bedzie pasowa. Poza tym jutro spotakam się z miiiisiiiiem :***
Stwierdziłam, że w te wakacje obowiązkowo musze zrzucic kilka kilogramów. Narazie idzie mi opornie, ale i tak pół kilo polecialo i jestem z siebie dumna.Nic dziwnego w sumie, bo nie było dnia, żebym nie była w soko rowerem. Jestem tak łapczywa na cole, że nawet 10 km nie sprawia problemu. Do tego opaliłam się i już mi skóra złazi, ale mam nadzieje, że to dopiero początek.
Paula powiedziała mi dzisiaj, że zrobiła się na rudo, Ja też postanowiłam coś zmienic. Ide jutro do fryzjera i zrobie sobie grzywke, a potem przemaluje się na czarno. Narazie tylko szamponetką, bo boje się troche, że wyjdzie na emo, bo ja w sumie jestem blada i mi chyba czarny nie bedzie pasowa. Poza tym jutro spotakam się z miiiisiiiiem :***
niedziela, 28 czerwca 2009
#wakacjegowno
Ta, te cale wakacje są totalnie z dupy, całe dnie nic nie robię, tylko leże przed tv i patrze się w ścianę, bo nie ma co oglądac. Miałam jechac na basen- nie wypaliło, miałam się opalac- nie wypaliło, miałam jechac z M na rowery- nie wypaliło. Wypaliła tylko wwa, bo wczoraj byłyśmy, i tak mnie zmęczyło to latanie po sklepach, zże całą drogę do domu spałam, a potem burza była. Kupiłam sobie akwarele i chyba trzeba skończyc oapierdzielanie się. Na te wakacje zaplanowałam naukę geografii, malowanie, czytanie książek i naukę angola, a póki co leże i patrze się w ściane. Jestem taka leniwa, że aż mnie to przeraża, ale jutro czereśnie i nie będe miała możlliwości leżec, i do trego zarobie troche. Musze jeszcze zobaczyc o której mam bus do siedlec, bo we wtorek jestem na 18 do dentysty i jakos musze dojechac, a nie chce zwalniac się z sadu. Ale z drugiej strony jak dojade rano... nie wiem, będe musiała to jeszcze przemyslec.
piątek, 26 czerwca 2009
chyba wakacje chyba
Mam wakacje od tygodnia i jakoś się z tym faktem oswoic nie mogę. W sobote w ogóle czereśnie były i razem z M dostawaliśmy wścieklizny w ostatnich godzinach pracy. Potem w poniedziałek soko, ale pada i trzeba wracac. Przy okazji kłutnia była spora, a we wtorek czeresnie i też kłutnia i to chyba jeszcze gorsza. No ale hajs jest i od poniedziałku pewnie będzie dalej, w sumie to dobrze, bo te 140 PLN jakoś mnie nie urządza, tym bardziej, że jutro z Oleszką WWA i wieeeelkie zakupki i mam zamiar wydac wszystkie zaskórniaki. A wczoraj miałam w ogóle iśc z Paulą na basen bo mi się tak chciało, że masakra, ale niestety, jak stałam już w stroju i pakowałam się, to dowiedziałam się, że Paula zaniemogła i skończyło się na opalaniu na łące pod Kupientynem.
poniedziałek, 15 czerwca 2009
no ok
W niedziele były dziewczyny o 15 i było spoko bardzo. Pośmiałyśmy się, pogadałyśmy jak kiedyś. Dzisiaj rano zajeżdżam do soko rowerem i do szkoły na pierwszą lekcję, a tam pusto. Nasza klasa przedłużyła sobie wakacje i tylko 3 pierwsze lekcje były, a potem Lenka wygoniła wszystkich z polaka i powiedziała, że nie będzie z nimi siedziec, ale ja tego niby nie wiem, bo po historii poszłam i spędzałam resztę dnia z M. Rano kręciliśmy się trochę we dwójkę, a potem większą grupą. Byliśmy w jakimś dziwnym miejscu w soko o którym nie miałam pojęcia. Potem umówiłam się z Anią i wpadła do mnie rowerem, pogadałyśmy sobie od serca i fajnie. Już się z nią nie spotkam, bo w piątek jedzie do Brukseli na zarobek. Dzień ogólnie spoko, ale jakas podminowana jestem. Nie wiem o co chodzi, a dodatkowo wkręciła mi się beznadziejna 'muzyka emocjonalna' i prawie słucham jej którys raz i mi smutno. M nie dostał komisa, bo ludzie są wredni i brak im serca i na zlocie czarownice postanowiły udupic mojego misia. Przykro troche, bo się nie spodziewałam, ale świat się nie kończy i żyjemy dalej, nie?
niedziela, 7 czerwca 2009
100 murzyńskich chujów
Miał byc tytuł poetycki to jest. Wczo byłam z M ostatni raz w WWA i ogólnie fajnie było. Pojechaliśmy na most gdański i tam M nad Wisłą piwo wypił i mnie poczęstował, a potem miał beki, że byłam pijana, ale jakby coś, to nie byłam. Potem poszliśmy spacerkiem do centrum i nawet bez jakiegoś większego pośpiechu, jak nigdy. Ogólnie dzień spoko, bo nawet się nie kłuciliśmy i ładna pogoda była. W autobusie znowu nam się wkręciła faza na wspomnienia, ale to pewnie przez to, że we wtorek rocznica.
Dzisiaj niedziela była i pojechaliśmy z mamą, Martą, Piotrkiem i ciotką do lubelskiego na wybory i przy okazji odwiedziliśmy tatę w Firleju. Ogólnie mój ojciec prowadzi teraz koczowniczy tryb życia. Od miesiąca urząda festyny we wsiach, ale na szczęście we wtorek wraca i będzie miał urlop. No i dzisiaj byliśmy w Firleju (mała wieś z jeziorkiem). Fajnie tam. O wiele lepiej niż w Okunince, a o połowe drogi bliżej. Posiedzieliśmy tam trochę, a potem jeszcze musiałam się z Martą pokłucic, bo dawno sie nie kłuciłyśmy. A tak w ogóle od tego jeżdżenia rowerem przeziębiłam się (jakby powiedział pan ze sklepu z Jabłonnny 'nie miał kto ogrzac') ale nieeee mnie ma kto ogrzac, bo mam swojego kota. A dzisiaj mnie głowa boli i gardło. Ale do wtorku MUSZE WYZDROWIEC. NARA
Dzisiaj niedziela była i pojechaliśmy z mamą, Martą, Piotrkiem i ciotką do lubelskiego na wybory i przy okazji odwiedziliśmy tatę w Firleju. Ogólnie mój ojciec prowadzi teraz koczowniczy tryb życia. Od miesiąca urząda festyny we wsiach, ale na szczęście we wtorek wraca i będzie miał urlop. No i dzisiaj byliśmy w Firleju (mała wieś z jeziorkiem). Fajnie tam. O wiele lepiej niż w Okunince, a o połowe drogi bliżej. Posiedzieliśmy tam trochę, a potem jeszcze musiałam się z Martą pokłucic, bo dawno sie nie kłuciłyśmy. A tak w ogóle od tego jeżdżenia rowerem przeziębiłam się (jakby powiedział pan ze sklepu z Jabłonnny 'nie miał kto ogrzac') ale nieeee mnie ma kto ogrzac, bo mam swojego kota. A dzisiaj mnie głowa boli i gardło. Ale do wtorku MUSZE WYZDROWIEC. NARA
wtorek, 2 czerwca 2009
bez tytułu 14
ok, kiedy ja ostatnio pisałam? Nie mam pojęcia a jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby się przeczytac i nie wiem od którego momentu życia zacząc. No to tak:
- Odbywa się wieeelkie poprawianie, choc twierdziłam, że nie mam zamiaru się poprawiac
- Był dzień dziecka wczoraj i zarobiłam 170 PLN i mam zamiar wydac je na ciuchy i kosmetyki, żeby było oryginalnie
- Dojeżdżam od wczoraj do szkoły rowerem, bo szkoda mi kasy na miesięczny. To co, że pogoda beznadziejna i leje rano.
- Oczywiście codziennie MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM*:
- Jade w sobote ostatni raz do WWA
- Czereśnie będą za jakieś 2 tygodnie i będą miliony
- Za tydzień będzie ROK odkąd mój misio się ze mną męczy, no i oczywiście będzie picie. Troche się boje bo ogólnie tania w utrzymaniu jestem pod tym względem
- Odbywa się wieeelkie poprawianie, choc twierdziłam, że nie mam zamiaru się poprawiac
- Był dzień dziecka wczoraj i zarobiłam 170 PLN i mam zamiar wydac je na ciuchy i kosmetyki, żeby było oryginalnie
- Dojeżdżam od wczoraj do szkoły rowerem, bo szkoda mi kasy na miesięczny. To co, że pogoda beznadziejna i leje rano.
- Oczywiście codziennie MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM*:
- Jade w sobote ostatni raz do WWA
- Czereśnie będą za jakieś 2 tygodnie i będą miliony
- Za tydzień będzie ROK odkąd mój misio się ze mną męczy, no i oczywiście będzie picie. Troche się boje bo ogólnie tania w utrzymaniu jestem pod tym względem
niedziela, 24 maja 2009
bez tytułu 13
nie pisałam dawno, bo znowu mi się nie chciało i w sumie dzisiaj też mi się nie chce. Nie mam co robic w sumie i tylko dlatego tu pisze, tzn mam co robic, bo od 4 godzin siedze nad historią i zaczynam nią rzygac, a w sumie dopiero zaczynam. Wczoraj była sobota i wwa była i była arkadia i były męskie spodnie i takie tam. A dzisiaj jest niedziela i jest #dziengowno. A tak w ogóle to już przwie koniec roku. O siebie się nie martwie, a mimo to zmartwień mam nie mało, ale ostatie podrygi i wszystko będzie jasne. Z M prawie codziennie się kłucimy, godzimy, potem znowu kłucimy. Bywa. W czwartek i piątek jestem w okunince (niestety), troche bardzo nie chce mi się tam jechac. Już sobie to wyobrażam. Całą noc słuchac inteligętnych opowiesci w głośnym wydaniu, ale musiałam się zapisac niestety. Po pietnastym znowu czereśnie i miliny w kieszeni, a podobno ma byc 8 za godz a nie 7. Nie mam nic przeciwko, bo wyliczyłam że różnica w zarobku wyniesie jakies 300PLN. OK. to tyle
wtorek, 5 maja 2009
bez tytułu 12
No to tak:
-dzisiaj mam ostatni dzień długiego weekendu, ale jaki to weekend jak 2 dni w wwa śmigałam ludzi i takie tam
-Wczoraj byłam z M na rowerach i dojechaliśmy aż do Wgw. tylko po to, żeby wejśc do topazu, bo M chciał słuchawki
- Wczoraj wieczorem wycisnęłam się jak gąbka i zrobiłam mokrą plamę po całości. Ale już jest chyba spoko, i mam cichą nadzieje, że inaczej nie będzie.
-Dzisiaj odbyłam poważną rozmowę z P. Cały dzień sie do niej zabierałam (więcej niż cały dzień w sumie, bo i w nocy mi się ta rozmowa śniła. Nie tylko ta, bo śniło mi się dużo różnych ważnych rozmów, których nie było, a które powinny byc). Ogólnie to spodziewałam się czegoś innego (gorszego), ale wyszło zupełnie spoko. Ciesze się, że powiedziałam to co mi na sercu leżało. Teraz czuje się lekko.
-Znalazłam płytkę z muzyką, której szukałam od wakacji, i to jak? chciałam włączy cokolwiek, wrzuciłam pierwszą płytę i o, jest to co chciałam. Teraz nie moge się odsłuchac od tego ( o dziwo to płyta z przed 4 lat)
-Odkryłam, że w jednej piosence jest refren 'mam kieszenie peł;ne czereśni', i już chce do sadu!!!!!
-A poza tym kocham mojego skarba, z koleżankami jest spoko i ogólnie będzie od tąd najlepiej (oby tak było)
-dzisiaj mam ostatni dzień długiego weekendu, ale jaki to weekend jak 2 dni w wwa śmigałam ludzi i takie tam
-Wczoraj byłam z M na rowerach i dojechaliśmy aż do Wgw. tylko po to, żeby wejśc do topazu, bo M chciał słuchawki
- Wczoraj wieczorem wycisnęłam się jak gąbka i zrobiłam mokrą plamę po całości. Ale już jest chyba spoko, i mam cichą nadzieje, że inaczej nie będzie.
-Dzisiaj odbyłam poważną rozmowę z P. Cały dzień sie do niej zabierałam (więcej niż cały dzień w sumie, bo i w nocy mi się ta rozmowa śniła. Nie tylko ta, bo śniło mi się dużo różnych ważnych rozmów, których nie było, a które powinny byc). Ogólnie to spodziewałam się czegoś innego (gorszego), ale wyszło zupełnie spoko. Ciesze się, że powiedziałam to co mi na sercu leżało. Teraz czuje się lekko.
-Znalazłam płytkę z muzyką, której szukałam od wakacji, i to jak? chciałam włączy cokolwiek, wrzuciłam pierwszą płytę i o, jest to co chciałam. Teraz nie moge się odsłuchac od tego ( o dziwo to płyta z przed 4 lat)
-Odkryłam, że w jednej piosence jest refren 'mam kieszenie peł;ne czereśni', i już chce do sadu!!!!!
-A poza tym kocham mojego skarba, z koleżankami jest spoko i ogólnie będzie od tąd najlepiej (oby tak było)
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
bez tytułu 11
Tak, tworze kolejny post o nazwie 'bez tytułu'. W sumie to nie wiem po co pisze, bo tak na prawdę to nie dzieje się nic, co mogłabym opisac. W piątek 3'cie klasy zakończyły swoją naukę, co zaowocowało zmianą planu. Teraz w poniedziałki i chyba czwartki będę kończy po 8 lekcjach, ale w sumie to nie, bo przez matury codziennie będzie nowy plan. W piątek i w sobotę WWA. A poza tym codziennie M oczywiście, bo inaczej już sobie nie wyobrażam.
A w sobotę byliśmy na Służewcu i ogladaliśmy wrzuty na jakimś murku, podobno najdłuższym w... europie chyba, ale nie wiem dokładnie. A poza tym to był trochę dziwny dzień, bo byłam ostro nastawiona na cały świat. W autobusie odreagowałam, bo wyłam co chwila nie wiadomo po co (tak już mam czasami)
Poza tym tydzień jest straszny, bo klasówka na kartkówce itd. itp. Jak przeżyje do piątku to będzie święto chyba (tzn. chyba raczej napewno, bo święto pracy będzie)
A w sobotę byliśmy na Służewcu i ogladaliśmy wrzuty na jakimś murku, podobno najdłuższym w... europie chyba, ale nie wiem dokładnie. A poza tym to był trochę dziwny dzień, bo byłam ostro nastawiona na cały świat. W autobusie odreagowałam, bo wyłam co chwila nie wiadomo po co (tak już mam czasami)
Poza tym tydzień jest straszny, bo klasówka na kartkówce itd. itp. Jak przeżyje do piątku to będzie święto chyba (tzn. chyba raczej napewno, bo święto pracy będzie)
środa, 22 kwietnia 2009
bez tytułu 10
OK, no to powiem wam, że czuje się jakby mi ktoś kombajnem po głowie przejechał. Bo ogólnie to dzisiaj #dzieńmegagowno :/ Rano zachodze do szkoły i co??? KLASÓWKA Z ANGOLA. Miło... ale cos tam napisałam (byle na 3) a potem WOS i babka klasówki oddawała, i tam zdziwienie mega, bo poszło mi tak świetnie, a tu 2!! co jest??!! No ale dowiedziałam się co jest, Ania spisała ode mnie słowow w słowo połowe pracy i mi babka nie zaliczyła tego. Myślałam, że wyjde tam z siebie normalnie. Potem jeszcze plan podali i okazało sie, że jest beznadziejnie beznadziejny. No a poza tym dzisiaj środa i miałam 8 lekcji, a jak wróciłam angola. Dzięki temu siedze teraz i gały mi wylatują z oczodołów. Normalnie nie chce mi się gadac.
wtorek, 14 kwietnia 2009
bez tytułu 9
No więc to tak:
były święta i piekłam, sprzątałam, jadłam, umierałam z przejedzenia. Wynik jest taki, że nie mogę patrzec się na ciasto. w poniedziałek miało by brzydko, a było ładnie. Dzisiaj też było ładnie i bardzo dobrze, bo byłam z moim misiem najlepszym na rowerkach. O 9.30 byłam w soko i potem z kotem na kosów. Tam połaziliśmy i powkurzałam się trochę na M, bo gadał głupoty i wspominał. Po 13 wyjechaliśmy spowrotem, zaliczyliśmy jeszcze małą posiadówke w rowie. Misio mój miał wielkie ciśnienie na spagetti i mnie przez to nie odprowadził, a szkoda. Wróciłam potem i byłam z Oleszką na spacerze i słuchałam czego to ona nie KUPYWAŁA (yhhh...) no a teraz ide spac, bo spac
były święta i piekłam, sprzątałam, jadłam, umierałam z przejedzenia. Wynik jest taki, że nie mogę patrzec się na ciasto. w poniedziałek miało by brzydko, a było ładnie. Dzisiaj też było ładnie i bardzo dobrze, bo byłam z moim misiem najlepszym na rowerkach. O 9.30 byłam w soko i potem z kotem na kosów. Tam połaziliśmy i powkurzałam się trochę na M, bo gadał głupoty i wspominał. Po 13 wyjechaliśmy spowrotem, zaliczyliśmy jeszcze małą posiadówke w rowie. Misio mój miał wielkie ciśnienie na spagetti i mnie przez to nie odprowadził, a szkoda. Wróciłam potem i byłam z Oleszką na spacerze i słuchałam czego to ona nie KUPYWAŁA (yhhh...) no a teraz ide spac, bo spac
wtorek, 7 kwietnia 2009
bez tytułu 8
koszmarny dzień dzisiaj był. Serio, myślałam że nie wytrzymam. Miała byc klasówka z PO, ale udało się przełożyc na po świętach, potem była klasówka z gegry, z której jak 2 dostane to będzie dużo.( Kto normalny byłby w stanie zapisac 3 kartki papieru w ciągu 40 minut?). Potem biola i do kościoła, i 2 lekcje, z czego w-fu nie było a na matmie robilismy tylko jakies durne zadania. Ale dzień był zły nie z tego powodu. Dzisiaj kompletnie zawiodłam sie na ludziach, nie wielu z moich znajomych robi cokolwiek bezinteresownie i teraz to wiem na 100%. OK, nikogo nie będe do niczego zmuszac, ale ludzie, troche godności! Jeżeli chcecie mnie olac to olejcie, mam to w dupie, ale nie chce miec z wami nic wspólnego i nie dziwcie się że potem w czasie wspólnego spaceru (wymuszonego zresztą) nie odezwe się ani słowem, bo ja nie jestem już takim popychadłem jak kiedyś. A pro po tego spaceru, to tak się mogłam zdenerwowac, że pod rolnik z miłosnej zaszłam w 20 minut (zwykle 35 w porywach do 40 to trwa) i potem nie potrafiłam wydusic z siebie ani słowa. Ale przeszło, spacer z M to najlepsze lekarstwo na złośc. Ustawilismy się dzisiaj na rowery w święta albo we wtorek, fajnie. A jutro nie mam lekcji i raczej ciśnienie mi nie podskoczy bo moje 'drogie kolezanki' jadą jutro nazakupy do siedlec. Szczerze to niech nie wracają.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
bez tytułu 7
Idą święta podobno, a ja jakoś tego nie czuje. Powinnam sprzątac piec gotowac itd itp a tu chodzę do szkoły jeszcze choc mam rekolekcje, a na prace w domu nie mam czasu, siły i chęci. Jutro mam jeszcze 2 klasówki kurde i nie mam jakoś ochoty nauczyc się na nie. Szczerze to ostatnio jestem mocno zmęczona. Jak dla mnie za szybkie obroty, bo w sobote wwa, w niedziele nadrabiam sobotnie zaległości (lekcje, odpoczynek, wizyta u babci), a od poniedziałku szkoła, M (i tu troche odpoczynku) nauka i spac. Dobija mnie już to. Do tego żeby było ciekawiej zawiodłam się ostatnio na paru ważnych dla mnie osobach, ale nie potrafie im tego powiedziec i przez to rzygac mi się chce jak piszą do mnie na gg zaczynając zawsze tak samo 'sowciu zrobisz coś dla mnie'. nie no spoko nie ma to jak jakaś godnośc (mówie to o nich i niestety o sobie,bo nie umiem powiedziec 'spieprzaj'). Na szczęscie ci najważniejsi są przy mnie i moge na nich liczyc. No, a poza tym w wielki czwartek będzie już 10 miechów z moim skarbem (niedługo roczek)! a, jeszcze zapomniałam dodac że do powodów mojego zmęczenia dochodzą jeszcze jakieś durne sny w nocy. Jak nie jestem w ciąży to mnie ktoś okrada! powalone.
noo to pouczone proszę państwa. Idę chyba pod prysznic i potem spac (pomijając randkę z Dostojewskim). Żegnam pewnie na jakiś miesiąc :*
noo to pouczone proszę państwa. Idę chyba pod prysznic i potem spac (pomijając randkę z Dostojewskim). Żegnam pewnie na jakiś miesiąc :*
wtorek, 24 marca 2009
bez tytułu 6
Nie ma to jak spieprzona pogoda, spieprzony humor, spieprzone wszystko co mnie otacza. Chyba gorzej byc już nie może. W sobotę sama byłam w WWA i stwierdzam że TO KOSZMAR I JA TAK NIE CHCE! ale to nie ode mnie zależy niestety :/ W tym tygodniu nie palą mi się żadne lekcje, a w poniedziałek na pierwszej zarobiłam pierwszą lufę w tym półroczu i wcale się z tego powodu nie ciesze. Jutro mam 8 lekcji, a na dodatek żadnej, na której można odpocząc. Dodatkowo jeszcze oczywiście angielski o 17. Bo przecież Ola to robot i powinna działa 25h na dobę. (tak! 25h!). Do tego przypomniałam sobie, że mam happysad na dysku i słucham, ja facet śpiewa 'szczęscie rozpiera mnie' i kurde chce mi się wyc. A poza tym, to boli mnie brzuch w dziwny sposób (tzn. w taki, w jaki będzie mniebolał za jakieś 1,5 tyg.). I to chyba narazie na tyle. Odezwe się za jakiś miesiąc jak znowu nazbiera mi się skarg i zażaleń :*
niedziela, 8 marca 2009
bez tytułu 5
iha jestem z siebie dumna!! ostatni raz pisałam tydzień temu i od tego czasu przypomniałam sobie o blogu. Ten tydzień był straszny, poniedziałek jeszcze jeszcze znośny wtorku nie pamiętam chyba ale za to środa dała mi w kośc. Dziewczyny mi dopiekły jak nigdy, a raczej jak zawsze, ale tym razem nie wytrzymałam (jak któraś z was to czyta to pzdr. ) a potem siedziałam z pewnym nie do końca trzeźwo myślącym kotem. Wróciłam do domu z takim bólem głowy że ja pierdole (otóż tak TAKIM BÓLEM GŁOWY ŻE JA PIERDOLE. Inaczej nie da się tego wyrazic) i jeszcze miałam miec angola, ale na szczęscie pani nie przyjechała i mialam go w piątek. A co do czwartku to zaczął sie tak jak skończyła się środa, czyli gorzej niz zle. Miałam zamiar iśc do szkoły i miec wszystko i wszystkich głęboko, ale zamiast tego pokłuciłam się z moim skarbem i do szkoły poszłam z ogromnym bólem głowy i z czerwonymi oczami. Piątek chyba był normalny. Sobota rano- kolejna porazka. Przeszliśmy cały Sokołów za telefonem M, bo go zostawił u jakiegos pana w samochodzie. Potem wwa i moduł i jakies domki rysowaliśmy. Dzisiaj posprzątałam w pokoju, ale już tego nie widac. 9 niestety musiałam w niedziele bo w inny dzień nie mam czasu) a jutro mam 5 lekcji i zaczyna się jakis głupi tydzień profilaktyki w szkole i połowa lekcji sie spali. Może troche odpoczne. Żegnam.
niedziela, 1 marca 2009
bez tytułu 4
OK. Może przesadziłam trochę z nie-pisaniem, ale zapomniałam że mam blog. Na szczęście ktoś mądry mi w porę przypomniał. Wczoraj była sobota i WWA z M. Ogólnie to szalony dzień, bo M ustawił się z kolegą z gg. Łaziliśmy po złotych tarasach, a potem Hoża i rysowaliśmy walce i schody przez 4h. Potem znowu szybka ustawka z ^enoide i na autobus. W drodze do domu oczywiście wkręciliśmy sobie temat i całą drogę pieprzyliśmy jakieś filozofie.
Dzisiaj znowu będzie niedziela, a raczej była bo już po 17 :/ a ja jeszcze w proszku bo nic nie zrobiłam. przeraza mnie moje lenistwo
Dzisiaj znowu będzie niedziela, a raczej była bo już po 17 :/ a ja jeszcze w proszku bo nic nie zrobiłam. przeraza mnie moje lenistwo
środa, 4 lutego 2009
bez tytułu 3
Jest środa, pierwsza po feriach, pierwszy głupi dzień w którym kończę o 15.10 i jestem nieszczęsliwa z tegoż oto powodu drodzy państwo :/ Do tego świetnie zakończyłam moje ferie, mianowicie rozchorowałam się; miałam kaszel, katar, łzawiłam i nie pamiętam co jeszcze, w poniedziałek na totalnej zjebce poszłam w szkołu i tylko po to żeby się spotkac z (jak się okazało w międzyczasie) moim nowym doktorem. Wtorek za to przespałam przed TV w kiepskim stanie. Dzisiaj jest OK. został tylko lekki kaszel ale z czasem i on przejdzie chyba. Poza tym dzis z M mielismy wolną pierwszą lekcję (i on i ja) więc z tej okazji odpuscilismy sobie jeszcze 3 następne. Potem 4 lekcje i znowu się spotkalismy i usilnie tłumaczyłam mojemu leniuszkowi matme ale rezultat był taki że on sie zmęczył ja sie zmęczyłam a ledwo co ruszylismy z materiałem. Wróciłam do domu o 18 i standardowo pokłuciłam się z matką. THE END
poniedziałek, 19 stycznia 2009
bez tytułu 2
Zaczęły sie dzisiaj ferie i 2 tygodnie siedze w domu. W piątek świętowałyśmy osiemnastke Paulową, a raczej świętowaliśmy bo byłam z moim skarbem. Najpierw odwiedzilismy Oliwkę a potem Anię. W sobote WWA i rysowalismsy elewacje. Potem spacer po centrum i nie tylko. Poszlismy na piechotkę na Zieleniecką i myślałam że życie strace ale ogólnie to jestem z siebie dumna bo następnego dnia nawet zakwasów w nogach nie maiałam. Dzisiaj Marta na siłe chciała mnie zabrac do siebie, ale powiedziałam 'takiego wała' bo już nie będe jej w tyłek włazic. Poza tym posprzątałam w pokoju i chciałam obiejżec jakiś fajny film ale jak próbuje go odpalic to się komp wiesza. A i zapomniałam że ksiądz był w sobote i podobno pytał się czemu zostawiłam Artura i że on tak strasznie rozpaczał. Dobrze że mnie nie było bo bym... nie no w sumie to nic bym nie zrobiła bo ja sie wszystkiego boje. AMEN
poniedziałek, 12 stycznia 2009
bez tytułu 1
Ok już nie będę pisała że dawno nie pisałam bo to głupota bo chyba każdą notkę musiałabym tak zaczynac. Jakoś nie mam weny żeby tu pisac, a nawet blipa nie uraczę teraz wiadomością z sensem. więc tak:
-Sylwka spędziłam z Paulą i z naszą-klasą (Paula romansowała nie powiem z kim :P )
-zaliczyłam kilka spotkań z moim niuniem kochanym i kilka kłutni też zaliczyliśmy
-Dowiedziałam się ze będe miała średnią byle jaką i chyba nie ma się czym chwalic
-Odbębniłam durne połowinki które wkurzają mnie jak tylko o nich pomysle
-zaliczyłam ścięcie (włosów) i wyglądam jak zmokła kura. Chyba założe na łeb worek i nie zdejme dopóki mi siepki nie odrosną.
jutro wtorek był i ide na miasto zobaczyc czy jest teczunia. I nareszcie narysowałam cos do czego chyba ewentualnie mogę się przyznac. O.K. Amen. teraz pewnie znowu napisze za miesiąc. NARA
-Sylwka spędziłam z Paulą i z naszą-klasą (Paula romansowała nie powiem z kim :P )
-zaliczyłam kilka spotkań z moim niuniem kochanym i kilka kłutni też zaliczyliśmy
-Dowiedziałam się ze będe miała średnią byle jaką i chyba nie ma się czym chwalic
-Odbębniłam durne połowinki które wkurzają mnie jak tylko o nich pomysle
-zaliczyłam ścięcie (włosów) i wyglądam jak zmokła kura. Chyba założe na łeb worek i nie zdejme dopóki mi siepki nie odrosną.
jutro wtorek był i ide na miasto zobaczyc czy jest teczunia. I nareszcie narysowałam cos do czego chyba ewentualnie mogę się przyznac. O.K. Amen. teraz pewnie znowu napisze za miesiąc. NARA
Subskrybuj:
Posty (Atom)