poniedziałek, 27 kwietnia 2009

bez tytułu 11

Tak, tworze kolejny post o nazwie 'bez tytułu'. W sumie to nie wiem po co pisze, bo tak na prawdę to nie dzieje się nic, co mogłabym opisac. W piątek 3'cie klasy zakończyły swoją naukę, co zaowocowało zmianą planu. Teraz w poniedziałki i chyba czwartki będę kończy po 8 lekcjach, ale w sumie to nie, bo przez matury codziennie będzie nowy plan. W piątek i w sobotę WWA. A poza tym codziennie M oczywiście, bo inaczej już sobie nie wyobrażam.
A w sobotę byliśmy na Służewcu i ogladaliśmy wrzuty na jakimś murku, podobno najdłuższym w... europie chyba, ale nie wiem dokładnie. A poza tym to był trochę dziwny dzień, bo byłam ostro nastawiona na cały świat. W autobusie odreagowałam, bo wyłam co chwila nie wiadomo po co (tak już mam czasami)
Poza tym tydzień jest straszny, bo klasówka na kartkówce itd. itp. Jak przeżyje do piątku to będzie święto chyba (tzn. chyba raczej napewno, bo święto pracy będzie)

środa, 22 kwietnia 2009

bez tytułu 10

OK, no to powiem wam, że czuje się jakby mi ktoś kombajnem po głowie przejechał. Bo ogólnie to dzisiaj #dzieńmegagowno :/ Rano zachodze do szkoły i co??? KLASÓWKA Z ANGOLA. Miło... ale cos tam napisałam (byle na 3) a potem WOS i babka klasówki oddawała, i tam zdziwienie mega, bo poszło mi tak świetnie, a tu 2!! co jest??!! No ale dowiedziałam się co jest, Ania spisała ode mnie słowow w słowo połowe pracy i mi babka nie zaliczyła tego. Myślałam, że wyjde tam z siebie normalnie. Potem jeszcze plan podali i okazało sie, że jest beznadziejnie beznadziejny. No a poza tym dzisiaj środa i miałam 8 lekcji, a jak wróciłam angola. Dzięki temu siedze teraz i gały mi wylatują z oczodołów. Normalnie nie chce mi się gadac.

wtorek, 14 kwietnia 2009

bez tytułu 9

No więc to tak:
były święta i piekłam, sprzątałam, jadłam, umierałam z przejedzenia. Wynik jest taki, że nie mogę patrzec się na ciasto. w poniedziałek miało by brzydko, a było ładnie. Dzisiaj też było ładnie i bardzo dobrze, bo byłam z moim misiem najlepszym na rowerkach. O 9.30 byłam w soko i potem z kotem na kosów. Tam połaziliśmy i powkurzałam się trochę na M, bo gadał głupoty i wspominał. Po 13 wyjechaliśmy spowrotem, zaliczyliśmy jeszcze małą posiadówke w rowie. Misio mój miał wielkie ciśnienie na spagetti i mnie przez to nie odprowadził, a szkoda. Wróciłam potem i byłam z Oleszką na spacerze i słuchałam czego to ona nie KUPYWAŁA (yhhh...) no a teraz ide spac, bo spac

wtorek, 7 kwietnia 2009

bez tytułu 8

koszmarny dzień dzisiaj był. Serio, myślałam że nie wytrzymam. Miała byc klasówka z PO, ale udało się przełożyc na po świętach, potem była klasówka z gegry, z której jak 2 dostane to będzie dużo.( Kto normalny byłby w stanie zapisac 3 kartki papieru w ciągu 40 minut?). Potem biola i do kościoła, i 2 lekcje, z czego w-fu nie było a na matmie robilismy tylko jakies durne zadania. Ale dzień był zły nie z tego powodu. Dzisiaj kompletnie zawiodłam sie na ludziach, nie wielu z moich znajomych robi cokolwiek bezinteresownie i teraz to wiem na 100%. OK, nikogo nie będe do niczego zmuszac, ale ludzie, troche godności! Jeżeli chcecie mnie olac to olejcie, mam to w dupie, ale nie chce miec z wami nic wspólnego i nie dziwcie się że potem w czasie wspólnego spaceru (wymuszonego zresztą) nie odezwe się ani słowem, bo ja nie jestem już takim popychadłem jak kiedyś. A pro po tego spaceru, to tak się mogłam zdenerwowac, że pod rolnik z miłosnej zaszłam w 20 minut (zwykle 35 w porywach do 40 to trwa) i potem nie potrafiłam wydusic z siebie ani słowa. Ale przeszło, spacer z M to najlepsze lekarstwo na złośc. Ustawilismy się dzisiaj na rowery w święta albo we wtorek, fajnie. A jutro nie mam lekcji i raczej ciśnienie mi nie podskoczy bo moje 'drogie kolezanki' jadą jutro nazakupy do siedlec. Szczerze to niech nie wracają.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

bez tytułu 7

Idą święta podobno, a ja jakoś tego nie czuje. Powinnam sprzątac piec gotowac itd itp a tu chodzę do szkoły jeszcze choc mam rekolekcje, a na prace w domu nie mam czasu, siły i chęci. Jutro mam jeszcze 2 klasówki kurde i nie mam jakoś ochoty nauczyc się na nie. Szczerze to ostatnio jestem mocno zmęczona. Jak dla mnie za szybkie obroty, bo w sobote wwa, w niedziele nadrabiam sobotnie zaległości (lekcje, odpoczynek, wizyta u babci), a od poniedziałku szkoła, M (i tu troche odpoczynku) nauka i spac. Dobija mnie już to. Do tego żeby było ciekawiej zawiodłam się ostatnio na paru ważnych dla mnie osobach, ale nie potrafie im tego powiedziec i przez to rzygac mi się chce jak piszą do mnie na gg zaczynając zawsze tak samo 'sowciu zrobisz coś dla mnie'. nie no spoko nie ma to jak jakaś godnośc (mówie to o nich i niestety o sobie,bo nie umiem powiedziec 'spieprzaj'). Na szczęscie ci najważniejsi są przy mnie i moge na nich liczyc. No, a poza tym w wielki czwartek będzie już 10 miechów z moim skarbem (niedługo roczek)! a, jeszcze zapomniałam dodac że do powodów mojego zmęczenia dochodzą jeszcze jakieś durne sny w nocy. Jak nie jestem w ciąży to mnie ktoś okrada! powalone.
noo to pouczone proszę państwa. Idę chyba pod prysznic i potem spac (pomijając randkę z Dostojewskim). Żegnam pewnie na jakiś miesiąc :*