Jakim to trzeba być inteligentem, żeby zapomnieć hasło po 3 dniach nieużywania go :/ Trzeba być mną. Nie mogłam się dostać na bloga, ale jestem pewna że wpisywałam dobre hasło (!!!) Ale mniejsza o większość, bywa.
Dzisiaj w autobusie zastanawiałam się czy nie wysiąść na pksach żeby zobaczyć się z moim kochaniem. W ostatniej chwili zrezygnowałam i okazuje się że bardzo dobrze, bo wysiadam przy kinie a tu Maciek idzie. Jakbym wysiadła na pksach to pięknie byśmy się spotkali... Odprowadziłam go na autobus i pędem do szkoły. Nawet zdążyłam się jeszcze przebrać. Potem nudy, nudy, nudy. Na chemię babka nie przyszła to wykożystałyśmy z Olką sytuację i próbowałyśmy pozbyć się łaskotek Pauli (lepiej nie powiem gdzie te łaskotki) potem jeszcze gegra i dzida ze szkoły. Na 15 pod rolnik zaszłam idealnie, jak nigdy i do 16.20 kręciłam się z M a potem do domu i Marta przyjechała i teraz wydaje mi się że jest piątek i że mogę się lenić. Nic kompletnie nie robie a powinnam zrobić sporo... w domu zimno bo mama sobie urlop od palenia zrobiła i siedze nad farelką spać mi się chce i mam ochotę na herbatę, którą ostatnio pije nałogowo
czwartek, 30 października 2008
poniedziałek, 27 października 2008
.
Dzisiaj jak wstałam stwierdziłam że to będzie dobry dzień. Nie chciało mi się spać, pogoda spoko, mało lekcji (dwa okienka bo nie ma polaka). Zachodze do szkoły a ty nowinka że kończymy 2 godziny wcześniej, no ok coś sobie zorganizuje bo o 15 do M. Ale potem dostałam pierwszą pałę w tym roku i przestało mi się to podobać. Potem rozbolała mnie głowa i postanowiłam że dzisiaj pojadę wcześniej do domu, z Maćkiem widziałam się rano to może do jutra wytrzymam. Poszłam na pksy z Agatką, spotkałyśmy troszku znajomych a i mój autobus się zepsuł i musiałam czekać 20 minut na niego. W domu przyznałam się do pały i było spoko (pewnie dlatego że wcześniej wróciłam i dzisiaj obchodzą się ze mną jak z jajkiem) byłam tak zmęczona że przez godzine siedziałam przyglądając się w moją piękną oczojebną ścianę. Przeszłam jeszczę małą wielką kłutnię i nauczyłam się z bioli a teraz idę już chyba spać bo muli mnie tak że masakra. A jutro na w-fie idziemy na basen. Fajnie bo ostatnio byłam w ferie i już dawno miałam ochotę się tam wybrać tylko najgorzej to się zebrać w sobie :P
niedziela, 26 października 2008
brrrrr...
Przez tą zmianę czasu dzień był koszmarnie krótki i mam wrażenie jakbym powinna już iść spać. Rano nastawiłam sobie budzik na 7 ale zle przestawiłam zegarek i obudziłam się o 5. Miałam nauczyć się na angola słówek więc zaczęłam się uczyć. Jedno słówko, drugie słówko, patrzę w okno 'kurde co jest tak ciemno, przecież powinno być jaśniej po tym przestawieniu zegarka'. No nic... biorę się dalej, po 30 minutach wpadłam dopiero na pomysł że zegarek odwrotnie przestawiłam GŁUPIA SOWA!!!! Poszłam spać i wstałam o tej 7. Nauczyłam się i o 9 angol potem godzinkę posiedziałam przy kompie i do kościoła. Jak wróciłam do domu była już 13.30 i trzeba się było troszkę pouczyć bo mam takie oceny że mnie mama zabije po wywiadówce :/ Oczywiście uczyłam się przy kompie i troszeczkę zdążyłam się powkurzać. Potem do babci do Czerwonki, ale posiedzieliśmy tam chyba tylko pół godzinki. W domu nauczyłam Martę obsługiwać jej drukarkę i nawet mi za to nie podziękowała :/ ale nie wymagajmy od niej zbyt wiele... potem gorąca kompiel i półtorej godziny w wannie (mmmm) i pewnie przez to że tak wcześnie się wykąpałam mam wrażenie bardzo póznego wieczoru. Bywa...
piątek, 24 października 2008
o nara...
Zwalony tydzień. MASAKRA. W poniedziałek mama oddała mi net, ale we wtorek znowu mi zabrała net a potem pojechała na wycieczkę i nie było do dzisiaj. W środe nie byłam w szkole bo wycieczka klasowa a ja dziękuje wawa po raz 10000000000000000000000000. Cały dzień przełaziłam a potem w klasie siekiera wisi bo chłopaki nie odzywają się do dziewczyn i na wzajem. I oczywiście cały tydzień (oprócz środy) MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM. A dzisiaj msza za dziadka i cała rodzinka zjechała do nas. Pokłuciłam się z mamą przy wszystkich rozwyłam się i poszłam do pokoju a tam!!! tata z wujkiem przy kompie samochodów szukają a za moment mama z ciotką wchodzą!!! Myślałam że pozabijam dosłownie, zero prywatności a do tego ciągłe pretensje :/ Ja nie pasuje do tej rodzinki pojebanej. Ten tydzień znowu zapierdziel będzie bo miliony klasówkokartkówek. Musze sie w końcu wziąć za robote bo będzie cienko :/
niedziela, 19 października 2008
WWA/ SZLABAN
W piątek wróciłam do domu odpalam gg, a tu lipa, nie dziala 'co jest' ????? Pięknie, mama zabrala mi ruter :/// Przez to myslalam że kota w domu dostane.. Jak kiedys ludzie żyli bez gg ?? Dzisiaj wwa. Tylko weszlam do mieszkania to laptop i odpalam net. Ciekawe kiedy mi mama odda ruter. Dziwne że się teraz nie drze, że siedze przy kompie.
czwartek, 16 października 2008
pfffffffffffffffffff
Beznadziejny dzień. Rano nie byłam na matmie bo próba i dzieki temu zobaczyłam się z Maćkiem potem kościół i super ekstra produkcja, przy okazji, że dostałam do ręki mikrofon pobawiłam się w Ninę i próbowałam namówić Olkę R. żeby dała mi swój numer telefonu. Biedna nie zrozumiała i nie dała, ale tak to jest jak się o 3 w nocy śpi zamiast TV oglądać. Po kościele PO/Chemia/Gegra i znowu Maciek i łaziliśmy dłuuugo i daleeeeko do 16.15. W domu podobno miałam się uczyć i znowu nic nie zrobiłam i znowu jutro na żywioł. Ale fajnie bo lekcje po 30 min a o 11 do domu kultury zobaczyć jak się pan policjant na scenie produkuje.
środa, 15 października 2008
RóŻoWo SwEEtAśNIe???? NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE
Dzisiaj skończyliśmy z tatą malować pokój i mam jedną piękną ścianę w kolorze intensywnego różu. Teraz muszę wyeliminować żółć z pokoju bo mi trochę się gryzie z resztą a to będzie trudne bo mam żółte rolety. Dzisiaj zostałam zatrudniona do apelu bo chętnych nie było i szkoda mi się zrobiło siostry Lucyny. Wszyscy się na nią wypieli i nikt nie chciał a ja zle na tym nie wyszłam bo praktycznie byłam tylko na polaku i matmie dzięki temu. Jutro na galowo ale ja na szczęście w spodniach będę i nie muszę wystawiać swoich grubych nóg na światło dzienne :/ Oczywiście potem M. A teraz mama się znowu drze :/ idę spać. żegnam.
wtorek, 14 października 2008
SOBOTA
Dlaczego dzisiaj jest sobota zamiast wtorku???? Przez to że dzisiaj nie musiałam iść do szkoły i że tata był w domu czułam się totalnie sobotnio. Rano wstałam i pojechałam z rodzicami po tuje do Żanecina, potem do domu i obiadek zrobiłam no i w celach rekreacyjnych do Czerwonki. I taka rekreacja że nie wiem, zajeżdżamy a tam ciotka Gośka z Aśką sprzątają no i musiałyśmy się przyłączyć. Zajęło nam to ponad 2 godziny i potem byłam zmęczona jak nie pamiętam kiedy. W domu po jajka i gadałam z facetem który nakrzyczał na mnie że mu dzień dobry mówię bo nie jest taki stary ale ja kolesia nie znam więc na do widzenia walnęłam 'do widzenia' i niech się wypcha i mnie nie poucza. o 18 zabraliśmy się do malowania i teraz mam 3 ściany różowe a czwarta jutro będzie oczojebnie różowa i jestem jak u siebie. Oprawiłam jeszcze siebie w ramkę której szukałam od tygodnia i się powiesze jutro jak już wszystko będzie na miejscu.
poniedziałek, 13 października 2008
!!!!
Dzień pełen wrażeń!! (tak to się pisze przynajmniej???) Przed szkołą 20 min z moim szczęściem, potem lekcje lekcje i lekcje. Potem kłótnia z M a potem trzeba się pogodzić ładnie :P No i ładnie się pogodziliśmy.... (!!!!) zostałam chirurgiem podobno choć to do mnie nie dochodzi. Wróciłam do domu autobusem o 18. wsiadam a tu Adrian współlokator mojej siostrzyczki. Pierwszy raz w życiu zamieniłam z nim kilka zdań, w autobusie ścisk jak nie wiem bo krótki przyjechał, jak wylazłam to zastanawiałam się czy jeszcze oddycham. Zachodzę do domu a ciotka z gębą a rodziców nie ma. Szybko opróżniłam mój pokój ze wszystkiego bo jutro z tatą bawimy się w artystów, potem wróciły moje zgredki i dostałam od taty termosowy kubek i koszulkę "Wiesław Kuc eurodeputowany do parlamentu europejskiego" nie wiem po co mi to ale jak dają to bierz jak biją to uciekaj, nie bili więc wzięłam.
niedziela, 12 października 2008
cholerna niedziela...
Kolejna niedziela spędzona przed TV zamiast przed książkami. Rano obudził mnie miły telefon :) taty nie było więc nie pojechaliśmy do kościoła i dlatego była dzisiaj bardziej sobota niż niedziela. I jakoś nie dochodzi do mnie to że jutro jest poniedziałek i będę musiała znowu iść do szkoły. Potem przełaziłam do 16 bez celu. Miałam do zrobienia 1234567898765432 rzeczy a nie zrobiłam kompletnie NIC (!!!) O 16 pani Ola i angielski i stwierdziłam, że jestem tłumok i nic nie pamiętam. Po angolu zjadłam śniadanie i teraz siedzę przed kompem i TV i myślę co powinnam robić a nie robię.
Ten tydzień na szczęście będzie spoko. W poniedziałek szkoła, wtorek wolny i maluję pokój, środa akademia, czwartek msza, w piątek skracane lekcje a w niedziele wawa i parapetówka u Marty :/ i będę musiała siedzieć z rodzinką mamy i się na nich przyglądać :/
Ten tydzień na szczęście będzie spoko. W poniedziałek szkoła, wtorek wolny i maluję pokój, środa akademia, czwartek msza, w piątek skracane lekcje a w niedziele wawa i parapetówka u Marty :/ i będę musiała siedzieć z rodzinką mamy i się na nich przyglądać :/
piątek, 10 października 2008
piątekpiątekpiątek
Nareszcie koniec tygodnia. Dzisiaj myślałam, że rano nie wstanę, całą siłą woli próbowałam podnieść nogę ale chyba do tego potrzebna jest noga. OK jak już wstałam to w Soko spotkanie z M. Odprowadził mnie do samiutkiej szkoły a nawet do samiutkiej szafki i pod schody. W szkole udało mi się zwiać z angola a potem znowu M i najpierw spacer a potem tam gdzie zawsze. Niestety o 16.20 musiałam do domu jechać a w autobusie inteligentnie gadałam z Tiszą, a i Archie był dzisiaj w szkole i siedział na wszystkich lekcjach i prawie żaden nauczyciel się nie kapnął i opieprzyłyśmy go z Olką że udaje że nas nie zna i że nawet nie wiemy co u niego słychać no i że Olce na esy nie odpisuje. Ale nie ważne. W domu cud!!! Mama odwaliła się ode mnie i od rana nie weszła do mojego pokoju a i nawet się odzywa, nieby nietak normalnie tylko półsłówkami, ale najważniejsze że odczepiła się od TV w moim pokoju.
środa, 8 października 2008
gównoć prawda....
Zrobiłam sobie dzisiaj wagary z niemca i okazało się że niepotrzebnie bo nie zaliczali tego cholernego kopciuszka, ale z drugiej strony dobrze bo nie będę musiała sama go pisać tylko wezmę od kogoś bo nam kazała się przygotować na za tydzień a nie na piątek. Potem miałam kartkówkę z WOSU i z matmy i stwierdzam że te baby zwariowały troszeczkę bo jak wszystkie siedziały na dupach to siedziały a jak im się zachciało kartkówek to wszystkim naraz. Po szkole spacer pod rolnik i spotkałam kamyka. Był na pogrzebie ojca Brzozy i pierwszy raz w życiu nie wyśmiał mnie tylko szedł poważny. Potem MMMMMMMMMMMMMMM i tak do 16.20 i znowu goniłam za autobusem bo 'my nie możemy się rozstać' w domu wędrówka po jajka, matma, angol, angol a raczej jeden angol bo do drugiego dopiero się zabieram i mam nadzieje że tym razem się zabiore bo wczoraj po notce odpuściłam sobie ten WOS.
wtorek, 7 października 2008
})I({
rano pokłóciłam się z rodzicami "masz wrócić 15.20" potem podróż z Oleszką i spotkanie z M, w szkole pierwsza biola i powtórzenie :/. Po szkole znowu mój kot i do domu 16.20, w autobusie spotkałam się z mamą i nie zareagowała na to co widziała i to mnie cieszy (!!!). Do tego ten dzień mogę znowu zaliczyć do tych z serii totalne opierniczanie się i przez to jutro odpuszczam sobię niemiec. Musze jeszcze nauczyć się na WOS bo kartkówka i referat a ja nawet nie zajżałam oczywiście. Już mi się spać chce więc chyba i WOS sobie odpuszczę i naucze się w szkole, kurde jakiego ja lenia złapałam...
poniedziałek, 6 października 2008
colowo kadzidełkowo geograficznie zimno...
KURDE MAĆ!!!!! SOWA DURNIU UCZ SIĘ!!!!! Czemu wzięcie się za robote jest takie trudne i lepsze jest wszystko tylko nie kawałek papieru sklejony klejem nazwany książką.
Dzisiaj wstałam po 7 i nie poszłam na historie. Tata zawiózł mnie do szkoły bo sobie wagary zrobił. Zaliczył też chyba Jabłonne bo po mamę pojechał ale nie wiem bo od rana ich nie widziałam. Na grzyby pojechali i pewnie siedzą w Czerwonce albo znowu zgubili się w lesie rucheńskim, ale tak to jest jak się idzie do buszu. Całe szczęście że nie poszłam na historię bo babka pół klasy przepytała a zdolna Ola zapomniała że zeszyt trzeba założyć od historii i nie ma. W szkole zasypiałam bo do domu wróciłam w poniedziałek pózno wcześnie Potem z M Odeon i do domu a tu znowu !!BABCIA!! I próbowała mnie umoralniać żebym się mamy słuchała ale ja mam ją głęboko bo to chyba ostatnia osoba którą posłucham. Teraz siedze popijam colę palę 3 kadzidełko słucham lilu i siedze nad otwartą gegrą :/ byłoby miło gdyby nie świadomość że się opieprzam...
Dzisiaj wstałam po 7 i nie poszłam na historie. Tata zawiózł mnie do szkoły bo sobie wagary zrobił. Zaliczył też chyba Jabłonne bo po mamę pojechał ale nie wiem bo od rana ich nie widziałam. Na grzyby pojechali i pewnie siedzą w Czerwonce albo znowu zgubili się w lesie rucheńskim, ale tak to jest jak się idzie do buszu. Całe szczęście że nie poszłam na historię bo babka pół klasy przepytała a zdolna Ola zapomniała że zeszyt trzeba założyć od historii i nie ma. W szkole zasypiałam bo do domu wróciłam w poniedziałek pózno wcześnie Potem z M Odeon i do domu a tu znowu !!BABCIA!! I próbowała mnie umoralniać żebym się mamy słuchała ale ja mam ją głęboko bo to chyba ostatnia osoba którą posłucham. Teraz siedze popijam colę palę 3 kadzidełko słucham lilu i siedze nad otwartą gegrą :/ byłoby miło gdyby nie świadomość że się opieprzam...
niedziela, 5 października 2008
WWA
Dzisiaj do kościola i na zakupy in topaz i widzialam pierwszy raz faceta w bluzie w paski i w arafatce (!!) przegięcie normalnie :P o 11 do wawy bo siostre do mieszkania i zabrać majstra. Tylko zajechaliśmy to ja z Martą pojechalyśmy odwiedzić arkadie i wydać pieniążki. Kupilam sobie troszkę malo ale jeszcze kiedys będe miala okazję sobie to odrobić; ok a potem spowrotem dlugosza 6 i sprzatanko, a raczej Marta sprzątanko a ja do kompa bo po co mam się wysilać, ja jestem w gosciach :P Przez caly dzień umylam karnisze i pozmywalam a mialam jej pomóc. Alew jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, nie zasnużyla. I teraz siedzę na jej lapku i kożystam z neta zamiast uczyć się z niemca bo taki mialam plan na początku. Za pól godziny podobno się zbieramy i dobrze bo jestem masakrycznie zmęczona :/ a jutro z ranca sql....
sobota, 4 października 2008
czemu w sobotę jest niedziela?
Masakra dzisiaj od samego rańca mam wrażenie, że jest niedziela, pewnie dlatego że nienaturalnie dużo dzisiaj się uczę. Ale to konieczność bo jutro wawa i zobaczę mieszkanko po remonciku. A i wydam moje zaoszczędzone pieniądze nareszcie i kupie sobie trochę ciuchów :D
Dzisiaj rano zaliczyłam Soko i o dziwo namówiłam mamę na colę zero (4 butelki??!!) ale to tylko dlatego że plusa zamykają i wyprzedają wszystko co tam jest i na butelce coli 2 zł zeszli (!!) żal było nie kupić. potem w domu kroiłam leczo (NIENAWIDZĘ) i nauka bo kiedy jak nie dzisiaj no ale za dużo i tak nie zrobiłam bo jakoś totalnie nie mam weny a poza tym pojechałam do czerwonki. Znowu przesiedzieliśmy 3 godziny u Kubusia (i ciotki Renaty o dziwo) i godzina u babci. Dopiero co przyjechaliśmy do domu i teraz kminie jak zabrać się do sprzątania i nauki bo póki co to kompletnie mi się nie chce ruszać. Rozleniwiłam się no ale przecież sobota nie jest dniem dobrym do nauki :/ kurde a jeszcze jutro coś mama mówiła że będe miała angielski ale ciekawe jak skoro wrócimy pewnie gdzieś o 22, to myślę że jeszcze mi darują.
Dzisiaj rano zaliczyłam Soko i o dziwo namówiłam mamę na colę zero (4 butelki??!!) ale to tylko dlatego że plusa zamykają i wyprzedają wszystko co tam jest i na butelce coli 2 zł zeszli (!!) żal było nie kupić. potem w domu kroiłam leczo (NIENAWIDZĘ) i nauka bo kiedy jak nie dzisiaj no ale za dużo i tak nie zrobiłam bo jakoś totalnie nie mam weny a poza tym pojechałam do czerwonki. Znowu przesiedzieliśmy 3 godziny u Kubusia (i ciotki Renaty o dziwo) i godzina u babci. Dopiero co przyjechaliśmy do domu i teraz kminie jak zabrać się do sprzątania i nauki bo póki co to kompletnie mi się nie chce ruszać. Rozleniwiłam się no ale przecież sobota nie jest dniem dobrym do nauki :/ kurde a jeszcze jutro coś mama mówiła że będe miała angielski ale ciekawe jak skoro wrócimy pewnie gdzieś o 22, to myślę że jeszcze mi darują.
piątek, 3 października 2008
piątek piątek piątek
Wczoraj był koszmarny dzień. Takiego dnia nie miałam od dawna. Pieprzone PMS!!! Pod wieczór znowu zaczęłam spazmować. Potem spózniłam się na ostatni autobus i przynajmniej miałam powód do płaczu. Do domu odwiózł mnie szwagier. W domu kolejna akcja z mamą. Po kąpieli chciałam się wyciszyć i włączyłam TV. Ale odkryłam, że "legalna blondynka" to smutny i wzruszający film. Potem Trochę pogadałam z M i znowu czytaliśmy sobie w myślach.
Dzisiaj bylo lepiej. Bolała mnie glowa, ale przynajmniej nie ryczałam. Rano w szkole odwiedził mnie mój najlepszy najkochańszy chłopak. Potem jeszcze 3 lekcje i kilka fotek i do M. Kręciliśmy się do 16.20 a potem do domu. Mamie przeszło bo znowu non stop przebywa w moim pokoju. MASKRA!!!
Dzisiaj bylo lepiej. Bolała mnie glowa, ale przynajmniej nie ryczałam. Rano w szkole odwiedził mnie mój najlepszy najkochańszy chłopak. Potem jeszcze 3 lekcje i kilka fotek i do M. Kręciliśmy się do 16.20 a potem do domu. Mamie przeszło bo znowu non stop przebywa w moim pokoju. MASKRA!!!
środa, 1 października 2008
święty michale aniele Boży.
Dzisiaj nic specjalnego się nie działo. W szkole totalne nudy. Oprócz tego że zaniosłam dziewczynom podręcznik obsługi faceta i siedziały i czytały to Krakowskiemu a on cisnął bekę na cały korytarz. Po szkole ustawka z My love. Połaziliśmy trochę i poszliśmy tam gdzie zawsze. Potem do domu a tam babcia?! Kurde od roku w Brzozowie nie była a teraz co drugi dzień wpada. No ale ok. nie wypominam... Mama wrobiła mnie w swój stary telefon, który podziałał 30 minut i mu się odechciało. Pociesza mnie myśl że będę miała nówkę ale co mi z tego jak w taryfie którą mama chce są same dziadostwa. Jak oglądałam ulotkę to się tylko wkurzyłam i na tym się skończyło. Teraz siedzę i próbuje się uczyć jakiejś durnej modlitwy. No i jeszcze głowa mnie boli i jestem głodna jak nie wiem co.
Subskrybuj:
Posty (Atom)