niedziela, 12 października 2008

cholerna niedziela...

Kolejna niedziela spędzona przed TV zamiast przed książkami. Rano obudził mnie miły telefon :) taty nie było więc nie pojechaliśmy do kościoła i dlatego była dzisiaj bardziej sobota niż niedziela. I jakoś nie dochodzi do mnie to że jutro jest poniedziałek i będę musiała znowu iść do szkoły. Potem przełaziłam do 16 bez celu. Miałam do zrobienia 1234567898765432 rzeczy a nie zrobiłam kompletnie NIC (!!!) O 16 pani Ola i angielski i stwierdziłam, że jestem tłumok i nic nie pamiętam. Po angolu zjadłam śniadanie i teraz siedzę przed kompem i TV i myślę co powinnam robić a nie robię.
Ten tydzień na szczęście będzie spoko. W poniedziałek szkoła, wtorek wolny i maluję pokój, środa akademia, czwartek msza, w piątek skracane lekcje a w niedziele wawa i parapetówka u Marty :/ i będę musiała siedzieć z rodzinką mamy i się na nich przyglądać :/

Brak komentarzy: