niedziela, 30 listopada 2008

niedzielosobotopiątkowy ostatni dzień listopada....

Kiedy ja tu ostatnio byłam?? MASAKRA chyba się sowie zapomniało znowu... ale i tak dobrze że jakoś wpadłam na to żeby dzisiaj napisac. Proszę państwa Ola nie miała weekendu bo była w wawie na durnych zajęciach rysowania kresek ołówkiem i tyłek ją boli do teraz od siedzenia 4 godziny na twardym przecle. W niedziele Ola miała angola i uczyła się do szkoły a teraz leniuchuje. Aha a co do tygodnia bo wtedy też nic nie pisałam ale w sumie nie było o czym pisac. Codziennie to samo... rutyna. Już mnie powoli zaczyna to wkurzac sle jeszcze 2 tygodnie i wolne a potem 2 tygodnie i 2 tygodnie w szkole a potem 2 tygodnie ferii a dalej nie chce mi się rozkminiac co będzie. Narazie chce przeżyc ten tydzień (pewnie identyczny jak 12 poprzednich)

środa, 26 listopada 2008

asdfghjkl;'

Już nie pamiętam kiedy pisałam i nie wiem o czym mam pisac żeby się nie powtarzac. Ostatnio zapominam że mam cos takiego jak blog i że czasem wypadałoby cos napisac. Od początku tego tygodnia mam luzy w szkole. W poniedziałek skończyliśmy o 12.30. Czekałam do 15 na M wiec wybrałam się z dziewczynami do Oliwki. Stwierdziłyśmy że do niespodzianki się nie umywa. We wtorek miałam... kurde co ja robiłam we wtorek?? zaraz... hmm nie byłam na historii bo M... potem gegra... i kurde dalej nie pamiętam. A wiem we wtorek byłyśmy w oliwce a w poniedziałek skończyliśmy normalnie tylko nie było fizy i histy. TAK!!!!! (skleroza nie boli). Dzisiaj zorganizowali jakis durny dzień kariery i dzięki temu miałam jedna lekcję. Ale jak wyszlam z sali po 4 godzinach słuchania jakichs durnych wywiadów głowa mi pulsowała jak po drzemce w srodku dnia. Potem mielismy religie i siostra Lucy wstawiała oceny za wygląd jak zawsze i znowu wszyscy się na nią darli że nie ma prawa. Wyszła w połowie lekcji na próbe z IB a my po cichutku wyszliśmy zaraz za nią. Potem po Macka pod rolnik i tam gdzie zwykle. a potem dom. DOBRANOC

sobota, 22 listopada 2008

s.o.b.o.t.a

Z rana pobudka, wstałam i stwierdziłam że wszystko jest tak samo beznadziejne jak było. Wyprawa do soko po jakąs szame i przy okazji kupiłam sobie szlik i rękawiczki bo ostatnio zgubiłam. W domu siostra poinformowała mnie że komp nie działa tak jak zawsze nie działa jak już mu coś odpieprza, to ok naprawie, ale checa nie da się. Tata dzwoni do majstra a on gdzies na drugim końcu świata baluje. Mama zadzwoniła do Piesiów i Maciek przyszedł i mi naprawił wszystko i jest elegancko. nawet muzykę moge odtwarzac i własnie z tego kożystam. Słucham najzajebistrzego kawałka jaki mam na kompie i wspominam wakacje, bo wtedy go nagminnie słuchałam... sad... czereśnie.... jazda rowerem o 5 rano... spotkania z M.... przebieranie się na klatce schodowej... wycieczki rowerowe... kurde szkoda że już minęły wakacje i jest zimno (w każdym znaczeniu tego słowa) ale sowa dosy już tego leniuchowania bierz się za angola bo za godzine nie będzie ci się chciało bardziej niż nie chce ci się teraz.

piątek, 21 listopada 2008

[']['][']

Dawno nie pisałam... chyba cały tydzień... A działo się oj... działo. Zacznijmy od tego, że w poniedziałek wróciłam o 18 bo siedziałam z moim biednym biedactwem w szpitalu, a do tego zgubiłam portfel z 40 PLN :/ We wtorek trochę spokoju, a w środę dowiedziałam się o śmierci kuzyna. Piąta woda po kisielu ale dotknęło mnie to, bo świetny koleś z niego był... Jechał z Prawnikiem 210 na godzinę, chcieli wyprzedzc tira i ścisnęło ich między dwoma tirami :/ obaj zginęli na miejscu. Markowi podobno pękła aorta... Przez to śniły mi się koszmary wczoraj w nocy. Dzisiaj spotkałam się z M*: a potem dom i Czerwonka. Zawiezliśmy Kubusiowi rower i biedak nie mógł przeblec że w psie na rowerze oczy się świecą... A do tego kolejne rozmowy na temat Marka i znowu melancholia... Głowa mnie boli,zero sił i ogulnie bieda...

niedziela, 16 listopada 2008

gówno a nie niedziela!!!!!!!!!!!!!!!

Nie wiem co się dzieje ale chyba łapie niezłego doła. Wczoraj cały dzień przeleżałam jednym miejscu patrząc w ściane bez reakcji na otoczenie, Wieczorem dopadł mnie jakiś szał a potem calą noc kręciłam się z boku na bok i nie spałam. Częściowo przez to że jakiś debil robił sobie jaja i dzwonił co godzine sapiąc do słuchawki. Ale i tak nie mogłam spac bo jak tylko mi się udało to koszmary, koszmary, koszmary i za chwile się budzilam. Dzisiaj rano w miare: Angol potem kościół a potem znowu beznadzieja. Więc Olka wez się w garśc i skończ te żale!!! A tak w ogóle to mam wszystkiego dosyc ze wszystkimi się kłuce i szukam tylko dodatkowych powodów do użalania się nad sobą. Głowa mi pęka i chyba przydał by mi się tydzień chorobowego od życia.... :(

czwartek, 13 listopada 2008

LITWO OJCZYZNO MOJA :/

Właśnie słucham Pana Tadzia i nudzi mi się troszku więc piszę. Z rańca nic nie było oprócz tego że na Reli zrobiło mi się słabo przez co dziewczyny cały dzień mnie opierdzielały i wkurzały. Potem Spotkanko z moim kotem najlepszym. Siedzieliśmy w retro w super wygodnej sofie, a potem do domu. I praktycznie tak się skończył dzień bo od 17 siedze przed kompem i się nie ruszam. AMEN

środa, 12 listopada 2008

łykłykłykłyk.....end

Skończył się długi weekend i znowu do szkoły. Przez Całe 4 dni nie miałam netu bo ruter się pogniewał i wypiął na mnie kulturalnie swój tłusty plastikowy zadek. Rodzice musieli zawieśc go do super pana z telefonów, który zaoferował, że będzie mnie inwigilował i odłączał net na zawołanie (!!!) Byłam u Olki na urodzinkach. Kupiłyśmy jej rajstopy i gazdzika, żeby było oryginalnie i jeszcze upiekłyśmy tort ale nie umiałyśmy zapalic świeczek :/ a i jeszcze super gacie: reformy od kolan po pachy. Dzisiaj rano myślałam że nie wstane do tej zasranej szkoły, a na pierwszej lekcji jeszcze kartkówka z niemca, na którą nic nie umiałam i zle widze rezultaty. Będe mogła poczuc się jak mężczyzna, bo na bank dostane pałe. Po szkole pokręciłam się trochę z moim skarbem i do domu. Wkurzyłam się bo nie umiem zrobic matmy co godzi w moją dumę a do tego tak mnie boli głowa i oczy, że same mi łzy kapią i mam tak zły chumor, że już dawno tak nie miałam. Więc drodzy państwo możecie mi pogratulowac udanego kurwa dnia.

sobota, 8 listopada 2008

sobotasobotasobota

Nie pisałam już od dawno dawno . Od tego czasu zrobiłam milion rzeczy. Zaliczyłam jeden wypadek w którym prawie bym się zabiła, zrzuciłam jeden kilogram, odwiedziłam dwa razy sąsiadkę, zaliczyłam jedne wagary, jedną kłutnie z mamą, dziewięc razy spotkałam się z M, dwa razy płakałam, raz posprzątałam w pokoju itd. itp. Dzisiaj cała rodzinka w domu i tak pewnie do wtorku. 'Pewnie' bo tata jeszcze nie wie dokładnie czy zostaje ale niestety raczej tak :/ Nie lubie tak. Dzisiaj nic kompletnie nie zrobiłam i nie mam zamiaru zrobic, Rodzice zaraz do Piesiów idą a ja sama z ciotką zostaje. Jutro niedziela i nie wiem co będę robic. Dzisiaj są połowinki :/ troche mi szkoda że nie wezme w nich udziału bo przez cały tydzień w szkole była mowa tylko o tym. W poniedziałek urodzinki Olki obchodzimy. a w środe znowu do szkoły.

sobota, 1 listopada 2008

wszystkich świętych.

Rano pobudka o 8 i posprzątałam pokój trochę bo wstyd by był. Jak szykowałyśmy się na groby z Martą to moja pojebana siostrzyczka zrobiła mi akcję i rzuciła moim cieniem do powiek :/ zaczęłyśmy się drzec i wyzywac. Cały dzień się do mnie nie odzywała. Potem w domu cała rodzina siedziała i świętowali. Jak ja tego nie lubię. Kursowałam tylko między moim pokojem kuchnią a jadalnią. Potem tata przyszedł żebym mu piosenki sciągnęła i się uspał u mnie na łużku. Teraz oglądamy z mamą pierwszą miłoś, a za trochę jedziemy do babci na godzinkę. I proszę państwa po świętach.