sobota, 1 listopada 2008

wszystkich świętych.

Rano pobudka o 8 i posprzątałam pokój trochę bo wstyd by był. Jak szykowałyśmy się na groby z Martą to moja pojebana siostrzyczka zrobiła mi akcję i rzuciła moim cieniem do powiek :/ zaczęłyśmy się drzec i wyzywac. Cały dzień się do mnie nie odzywała. Potem w domu cała rodzina siedziała i świętowali. Jak ja tego nie lubię. Kursowałam tylko między moim pokojem kuchnią a jadalnią. Potem tata przyszedł żebym mu piosenki sciągnęła i się uspał u mnie na łużku. Teraz oglądamy z mamą pierwszą miłoś, a za trochę jedziemy do babci na godzinkę. I proszę państwa po świętach.

Brak komentarzy: