Jakim to trzeba być inteligentem, żeby zapomnieć hasło po 3 dniach nieużywania go :/ Trzeba być mną. Nie mogłam się dostać na bloga, ale jestem pewna że wpisywałam dobre hasło (!!!) Ale mniejsza o większość, bywa.
Dzisiaj w autobusie zastanawiałam się czy nie wysiąść na pksach żeby zobaczyć się z moim kochaniem. W ostatniej chwili zrezygnowałam i okazuje się że bardzo dobrze, bo wysiadam przy kinie a tu Maciek idzie. Jakbym wysiadła na pksach to pięknie byśmy się spotkali... Odprowadziłam go na autobus i pędem do szkoły. Nawet zdążyłam się jeszcze przebrać. Potem nudy, nudy, nudy. Na chemię babka nie przyszła to wykożystałyśmy z Olką sytuację i próbowałyśmy pozbyć się łaskotek Pauli (lepiej nie powiem gdzie te łaskotki) potem jeszcze gegra i dzida ze szkoły. Na 15 pod rolnik zaszłam idealnie, jak nigdy i do 16.20 kręciłam się z M a potem do domu i Marta przyjechała i teraz wydaje mi się że jest piątek i że mogę się lenić. Nic kompletnie nie robie a powinnam zrobić sporo... w domu zimno bo mama sobie urlop od palenia zrobiła i siedze nad farelką spać mi się chce i mam ochotę na herbatę, którą ostatnio pije nałogowo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz