poniedziałek, 27 października 2008
.
Dzisiaj jak wstałam stwierdziłam że to będzie dobry dzień. Nie chciało mi się spać, pogoda spoko, mało lekcji (dwa okienka bo nie ma polaka). Zachodze do szkoły a ty nowinka że kończymy 2 godziny wcześniej, no ok coś sobie zorganizuje bo o 15 do M. Ale potem dostałam pierwszą pałę w tym roku i przestało mi się to podobać. Potem rozbolała mnie głowa i postanowiłam że dzisiaj pojadę wcześniej do domu, z Maćkiem widziałam się rano to może do jutra wytrzymam. Poszłam na pksy z Agatką, spotkałyśmy troszku znajomych a i mój autobus się zepsuł i musiałam czekać 20 minut na niego. W domu przyznałam się do pały i było spoko (pewnie dlatego że wcześniej wróciłam i dzisiaj obchodzą się ze mną jak z jajkiem) byłam tak zmęczona że przez godzine siedziałam przyglądając się w moją piękną oczojebną ścianę. Przeszłam jeszczę małą wielką kłutnię i nauczyłam się z bioli a teraz idę już chyba spać bo muli mnie tak że masakra. A jutro na w-fie idziemy na basen. Fajnie bo ostatnio byłam w ferie i już dawno miałam ochotę się tam wybrać tylko najgorzej to się zebrać w sobie :P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz