czwartek, 16 października 2008

pfffffffffffffffffff

Beznadziejny dzień. Rano nie byłam na matmie bo próba i dzieki temu zobaczyłam się z Maćkiem potem kościół i super ekstra produkcja, przy okazji, że dostałam do ręki mikrofon pobawiłam się w Ninę i próbowałam namówić Olkę R. żeby dała mi swój numer telefonu. Biedna nie zrozumiała i nie dała, ale tak to jest jak się o 3 w nocy śpi zamiast TV oglądać. Po kościele PO/Chemia/Gegra i znowu Maciek i łaziliśmy dłuuugo i daleeeeko do 16.15. W domu podobno miałam się uczyć i znowu nic nie zrobiłam i znowu jutro na żywioł. Ale fajnie bo lekcje po 30 min a o 11 do domu kultury zobaczyć jak się pan policjant na scenie produkuje.

Brak komentarzy: