niedziela, 28 czerwca 2009
#wakacjegowno
Ta, te cale wakacje są totalnie z dupy, całe dnie nic nie robię, tylko leże przed tv i patrze się w ścianę, bo nie ma co oglądac. Miałam jechac na basen- nie wypaliło, miałam się opalac- nie wypaliło, miałam jechac z M na rowery- nie wypaliło. Wypaliła tylko wwa, bo wczoraj byłyśmy, i tak mnie zmęczyło to latanie po sklepach, zże całą drogę do domu spałam, a potem burza była. Kupiłam sobie akwarele i chyba trzeba skończyc oapierdzielanie się. Na te wakacje zaplanowałam naukę geografii, malowanie, czytanie książek i naukę angola, a póki co leże i patrze się w ściane. Jestem taka leniwa, że aż mnie to przeraża, ale jutro czereśnie i nie będe miała możlliwości leżec, i do trego zarobie troche. Musze jeszcze zobaczyc o której mam bus do siedlec, bo we wtorek jestem na 18 do dentysty i jakos musze dojechac, a nie chce zwalniac się z sadu. Ale z drugiej strony jak dojade rano... nie wiem, będe musiała to jeszcze przemyslec.
piątek, 26 czerwca 2009
chyba wakacje chyba
Mam wakacje od tygodnia i jakoś się z tym faktem oswoic nie mogę. W sobote w ogóle czereśnie były i razem z M dostawaliśmy wścieklizny w ostatnich godzinach pracy. Potem w poniedziałek soko, ale pada i trzeba wracac. Przy okazji kłutnia była spora, a we wtorek czeresnie i też kłutnia i to chyba jeszcze gorsza. No ale hajs jest i od poniedziałku pewnie będzie dalej, w sumie to dobrze, bo te 140 PLN jakoś mnie nie urządza, tym bardziej, że jutro z Oleszką WWA i wieeeelkie zakupki i mam zamiar wydac wszystkie zaskórniaki. A wczoraj miałam w ogóle iśc z Paulą na basen bo mi się tak chciało, że masakra, ale niestety, jak stałam już w stroju i pakowałam się, to dowiedziałam się, że Paula zaniemogła i skończyło się na opalaniu na łące pod Kupientynem.
poniedziałek, 15 czerwca 2009
no ok
W niedziele były dziewczyny o 15 i było spoko bardzo. Pośmiałyśmy się, pogadałyśmy jak kiedyś. Dzisiaj rano zajeżdżam do soko rowerem i do szkoły na pierwszą lekcję, a tam pusto. Nasza klasa przedłużyła sobie wakacje i tylko 3 pierwsze lekcje były, a potem Lenka wygoniła wszystkich z polaka i powiedziała, że nie będzie z nimi siedziec, ale ja tego niby nie wiem, bo po historii poszłam i spędzałam resztę dnia z M. Rano kręciliśmy się trochę we dwójkę, a potem większą grupą. Byliśmy w jakimś dziwnym miejscu w soko o którym nie miałam pojęcia. Potem umówiłam się z Anią i wpadła do mnie rowerem, pogadałyśmy sobie od serca i fajnie. Już się z nią nie spotkam, bo w piątek jedzie do Brukseli na zarobek. Dzień ogólnie spoko, ale jakas podminowana jestem. Nie wiem o co chodzi, a dodatkowo wkręciła mi się beznadziejna 'muzyka emocjonalna' i prawie słucham jej którys raz i mi smutno. M nie dostał komisa, bo ludzie są wredni i brak im serca i na zlocie czarownice postanowiły udupic mojego misia. Przykro troche, bo się nie spodziewałam, ale świat się nie kończy i żyjemy dalej, nie?
niedziela, 7 czerwca 2009
100 murzyńskich chujów
Miał byc tytuł poetycki to jest. Wczo byłam z M ostatni raz w WWA i ogólnie fajnie było. Pojechaliśmy na most gdański i tam M nad Wisłą piwo wypił i mnie poczęstował, a potem miał beki, że byłam pijana, ale jakby coś, to nie byłam. Potem poszliśmy spacerkiem do centrum i nawet bez jakiegoś większego pośpiechu, jak nigdy. Ogólnie dzień spoko, bo nawet się nie kłuciliśmy i ładna pogoda była. W autobusie znowu nam się wkręciła faza na wspomnienia, ale to pewnie przez to, że we wtorek rocznica.
Dzisiaj niedziela była i pojechaliśmy z mamą, Martą, Piotrkiem i ciotką do lubelskiego na wybory i przy okazji odwiedziliśmy tatę w Firleju. Ogólnie mój ojciec prowadzi teraz koczowniczy tryb życia. Od miesiąca urząda festyny we wsiach, ale na szczęście we wtorek wraca i będzie miał urlop. No i dzisiaj byliśmy w Firleju (mała wieś z jeziorkiem). Fajnie tam. O wiele lepiej niż w Okunince, a o połowe drogi bliżej. Posiedzieliśmy tam trochę, a potem jeszcze musiałam się z Martą pokłucic, bo dawno sie nie kłuciłyśmy. A tak w ogóle od tego jeżdżenia rowerem przeziębiłam się (jakby powiedział pan ze sklepu z Jabłonnny 'nie miał kto ogrzac') ale nieeee mnie ma kto ogrzac, bo mam swojego kota. A dzisiaj mnie głowa boli i gardło. Ale do wtorku MUSZE WYZDROWIEC. NARA
Dzisiaj niedziela była i pojechaliśmy z mamą, Martą, Piotrkiem i ciotką do lubelskiego na wybory i przy okazji odwiedziliśmy tatę w Firleju. Ogólnie mój ojciec prowadzi teraz koczowniczy tryb życia. Od miesiąca urząda festyny we wsiach, ale na szczęście we wtorek wraca i będzie miał urlop. No i dzisiaj byliśmy w Firleju (mała wieś z jeziorkiem). Fajnie tam. O wiele lepiej niż w Okunince, a o połowe drogi bliżej. Posiedzieliśmy tam trochę, a potem jeszcze musiałam się z Martą pokłucic, bo dawno sie nie kłuciłyśmy. A tak w ogóle od tego jeżdżenia rowerem przeziębiłam się (jakby powiedział pan ze sklepu z Jabłonnny 'nie miał kto ogrzac') ale nieeee mnie ma kto ogrzac, bo mam swojego kota. A dzisiaj mnie głowa boli i gardło. Ale do wtorku MUSZE WYZDROWIEC. NARA
wtorek, 2 czerwca 2009
bez tytułu 14
ok, kiedy ja ostatnio pisałam? Nie mam pojęcia a jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby się przeczytac i nie wiem od którego momentu życia zacząc. No to tak:
- Odbywa się wieeelkie poprawianie, choc twierdziłam, że nie mam zamiaru się poprawiac
- Był dzień dziecka wczoraj i zarobiłam 170 PLN i mam zamiar wydac je na ciuchy i kosmetyki, żeby było oryginalnie
- Dojeżdżam od wczoraj do szkoły rowerem, bo szkoda mi kasy na miesięczny. To co, że pogoda beznadziejna i leje rano.
- Oczywiście codziennie MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM*:
- Jade w sobote ostatni raz do WWA
- Czereśnie będą za jakieś 2 tygodnie i będą miliony
- Za tydzień będzie ROK odkąd mój misio się ze mną męczy, no i oczywiście będzie picie. Troche się boje bo ogólnie tania w utrzymaniu jestem pod tym względem
- Odbywa się wieeelkie poprawianie, choc twierdziłam, że nie mam zamiaru się poprawiac
- Był dzień dziecka wczoraj i zarobiłam 170 PLN i mam zamiar wydac je na ciuchy i kosmetyki, żeby było oryginalnie
- Dojeżdżam od wczoraj do szkoły rowerem, bo szkoda mi kasy na miesięczny. To co, że pogoda beznadziejna i leje rano.
- Oczywiście codziennie MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM*:
- Jade w sobote ostatni raz do WWA
- Czereśnie będą za jakieś 2 tygodnie i będą miliony
- Za tydzień będzie ROK odkąd mój misio się ze mną męczy, no i oczywiście będzie picie. Troche się boje bo ogólnie tania w utrzymaniu jestem pod tym względem
Subskrybuj:
Posty (Atom)