poniedziałek, 15 czerwca 2009
no ok
W niedziele były dziewczyny o 15 i było spoko bardzo. Pośmiałyśmy się, pogadałyśmy jak kiedyś. Dzisiaj rano zajeżdżam do soko rowerem i do szkoły na pierwszą lekcję, a tam pusto. Nasza klasa przedłużyła sobie wakacje i tylko 3 pierwsze lekcje były, a potem Lenka wygoniła wszystkich z polaka i powiedziała, że nie będzie z nimi siedziec, ale ja tego niby nie wiem, bo po historii poszłam i spędzałam resztę dnia z M. Rano kręciliśmy się trochę we dwójkę, a potem większą grupą. Byliśmy w jakimś dziwnym miejscu w soko o którym nie miałam pojęcia. Potem umówiłam się z Anią i wpadła do mnie rowerem, pogadałyśmy sobie od serca i fajnie. Już się z nią nie spotkam, bo w piątek jedzie do Brukseli na zarobek. Dzień ogólnie spoko, ale jakas podminowana jestem. Nie wiem o co chodzi, a dodatkowo wkręciła mi się beznadziejna 'muzyka emocjonalna' i prawie słucham jej którys raz i mi smutno. M nie dostał komisa, bo ludzie są wredni i brak im serca i na zlocie czarownice postanowiły udupic mojego misia. Przykro troche, bo się nie spodziewałam, ale świat się nie kończy i żyjemy dalej, nie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz