Miał byc tytuł poetycki to jest. Wczo byłam z M ostatni raz w WWA i ogólnie fajnie było. Pojechaliśmy na most gdański i tam M nad Wisłą piwo wypił i mnie poczęstował, a potem miał beki, że byłam pijana, ale jakby coś, to nie byłam. Potem poszliśmy spacerkiem do centrum i nawet bez jakiegoś większego pośpiechu, jak nigdy. Ogólnie dzień spoko, bo nawet się nie kłuciliśmy i ładna pogoda była. W autobusie znowu nam się wkręciła faza na wspomnienia, ale to pewnie przez to, że we wtorek rocznica.
Dzisiaj niedziela była i pojechaliśmy z mamą, Martą, Piotrkiem i ciotką do lubelskiego na wybory i przy okazji odwiedziliśmy tatę w Firleju. Ogólnie mój ojciec prowadzi teraz koczowniczy tryb życia. Od miesiąca urząda festyny we wsiach, ale na szczęście we wtorek wraca i będzie miał urlop. No i dzisiaj byliśmy w Firleju (mała wieś z jeziorkiem). Fajnie tam. O wiele lepiej niż w Okunince, a o połowe drogi bliżej. Posiedzieliśmy tam trochę, a potem jeszcze musiałam się z Martą pokłucic, bo dawno sie nie kłuciłyśmy. A tak w ogóle od tego jeżdżenia rowerem przeziębiłam się (jakby powiedział pan ze sklepu z Jabłonnny 'nie miał kto ogrzac') ale nieeee mnie ma kto ogrzac, bo mam swojego kota. A dzisiaj mnie głowa boli i gardło. Ale do wtorku MUSZE WYZDROWIEC. NARA
1 komentarz:
BUDZ SIE KURWA
Prześlij komentarz