poniedziałek, 6 października 2008

colowo kadzidełkowo geograficznie zimno...

KURDE MAĆ!!!!! SOWA DURNIU UCZ SIĘ!!!!! Czemu wzięcie się za robote jest takie trudne i lepsze jest wszystko tylko nie kawałek papieru sklejony klejem nazwany książką.
Dzisiaj wstałam po 7 i nie poszłam na historie. Tata zawiózł mnie do szkoły bo sobie wagary zrobił. Zaliczył też chyba Jabłonne bo po mamę pojechał ale nie wiem bo od rana ich nie widziałam. Na grzyby pojechali i pewnie siedzą w Czerwonce albo znowu zgubili się w lesie rucheńskim, ale tak to jest jak się idzie do buszu. Całe szczęście że nie poszłam na historię bo babka pół klasy przepytała a zdolna Ola zapomniała że zeszyt trzeba założyć od historii i nie ma. W szkole zasypiałam bo do domu wróciłam w poniedziałek pózno wcześnie Potem z M Odeon i do domu a tu znowu !!BABCIA!! I próbowała mnie umoralniać żebym się mamy słuchała ale ja mam ją głęboko bo to chyba ostatnia osoba którą posłucham. Teraz siedze popijam colę palę 3 kadzidełko słucham lilu i siedze nad otwartą gegrą :/ byłoby miło gdyby nie świadomość że się opieprzam...

Brak komentarzy: