piątek, 21 listopada 2008
[']['][']
Dawno nie pisałam... chyba cały tydzień... A działo się oj... działo. Zacznijmy od tego, że w poniedziałek wróciłam o 18 bo siedziałam z moim biednym biedactwem w szpitalu, a do tego zgubiłam portfel z 40 PLN :/ We wtorek trochę spokoju, a w środę dowiedziałam się o śmierci kuzyna. Piąta woda po kisielu ale dotknęło mnie to, bo świetny koleś z niego był... Jechał z Prawnikiem 210 na godzinę, chcieli wyprzedzc tira i ścisnęło ich między dwoma tirami :/ obaj zginęli na miejscu. Markowi podobno pękła aorta... Przez to śniły mi się koszmary wczoraj w nocy. Dzisiaj spotkałam się z M*: a potem dom i Czerwonka. Zawiezliśmy Kubusiowi rower i biedak nie mógł przeblec że w psie na rowerze oczy się świecą... A do tego kolejne rozmowy na temat Marka i znowu melancholia... Głowa mnie boli,zero sił i ogulnie bieda...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz