wtorek, 14 kwietnia 2009

bez tytułu 9

No więc to tak:
były święta i piekłam, sprzątałam, jadłam, umierałam z przejedzenia. Wynik jest taki, że nie mogę patrzec się na ciasto. w poniedziałek miało by brzydko, a było ładnie. Dzisiaj też było ładnie i bardzo dobrze, bo byłam z moim misiem najlepszym na rowerkach. O 9.30 byłam w soko i potem z kotem na kosów. Tam połaziliśmy i powkurzałam się trochę na M, bo gadał głupoty i wspominał. Po 13 wyjechaliśmy spowrotem, zaliczyliśmy jeszcze małą posiadówke w rowie. Misio mój miał wielkie ciśnienie na spagetti i mnie przez to nie odprowadził, a szkoda. Wróciłam potem i byłam z Oleszką na spacerze i słuchałam czego to ona nie KUPYWAŁA (yhhh...) no a teraz ide spac, bo spac

Brak komentarzy: