wtorek, 7 kwietnia 2009
bez tytułu 8
koszmarny dzień dzisiaj był. Serio, myślałam że nie wytrzymam. Miała byc klasówka z PO, ale udało się przełożyc na po świętach, potem była klasówka z gegry, z której jak 2 dostane to będzie dużo.( Kto normalny byłby w stanie zapisac 3 kartki papieru w ciągu 40 minut?). Potem biola i do kościoła, i 2 lekcje, z czego w-fu nie było a na matmie robilismy tylko jakies durne zadania. Ale dzień był zły nie z tego powodu. Dzisiaj kompletnie zawiodłam sie na ludziach, nie wielu z moich znajomych robi cokolwiek bezinteresownie i teraz to wiem na 100%. OK, nikogo nie będe do niczego zmuszac, ale ludzie, troche godności! Jeżeli chcecie mnie olac to olejcie, mam to w dupie, ale nie chce miec z wami nic wspólnego i nie dziwcie się że potem w czasie wspólnego spaceru (wymuszonego zresztą) nie odezwe się ani słowem, bo ja nie jestem już takim popychadłem jak kiedyś. A pro po tego spaceru, to tak się mogłam zdenerwowac, że pod rolnik z miłosnej zaszłam w 20 minut (zwykle 35 w porywach do 40 to trwa) i potem nie potrafiłam wydusic z siebie ani słowa. Ale przeszło, spacer z M to najlepsze lekarstwo na złośc. Ustawilismy się dzisiaj na rowery w święta albo we wtorek, fajnie. A jutro nie mam lekcji i raczej ciśnienie mi nie podskoczy bo moje 'drogie kolezanki' jadą jutro nazakupy do siedlec. Szczerze to niech nie wracają.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz