Wszyscy balują, bawią się, a ja? Ja proszę państwa siedze w domu i wyje. Maciek siedzi u Amsa, dziewczyny w Buczynie, a ja przed kompem i to wcale nie z własnej woli. Nie chciałam byc nie fair wobec Macka i pojechac gdzies bez niego, a tam gdzie on jest pewnie by mnie nie puścili, a poza tym i tak nie byłam zaproszona... No i tak wyszło, że właśnie trwa najgorszy wieczór w tym roku i zapewniam, że gorszy sie nie trafi.
Maciek dzwonił, ale nie byłam w stanie z nim gadac, a nie chciałam popsuc mu wieczoru. Udałam, że trace zasięg i rozłączyłam się, potem się ogarnęłam i chwile z nim pogadałam. Obiecuje, że w 2010 roku nie będe tu siedziec w taki wieczór jak ten i nie będe się czuc jak ktos, to się nie liczy. Nara
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz