sobota, 27 września 2008

bez tytułu

zły dzień... wstaje i stwierdzam że jestem chora. Kaszel katar i zakwasy po wczoraj. A tu taki pieprznik że nie idzie do drzwi podejść. MASAKRA. no ale ok. posprzątałam jakoś a potem babcia-Sylwia-Dawid. Zostałam zatrudniona jako niańka. Włączyłam Dawidowi grę i dziecko się bawiło a ja do 'dziadów' :/ Tak się zaczytałam, że obudziłam się po 17... i szczerze nie jestem w stanie powiedzieć co robiłam potem. No ale skleroza nie boli....

Brak komentarzy: