niedziela, 23 maja 2010

w.a.k.a.c.j.e

No... Po maturze, mam z głowy te całe pojebane egzaminy. Nie poszło mi za super, ale w tej chwili liczy się już tylko to, że nareszcie mogę odetchnąć. Mam jeszcze egzamin z rysunku 12 czerwca. Już nie jeżdżę do modułu i w sumie się ciesze, bo miałam dość. Więc jak widać moje życie nie jest już takie jak dawno dawno temu, jak tu pisałam :)

Zaczynam dietę i to z całej pary, bo Maciek dał mi do zrozumienia, że jestem gruba. Ale sama w sumie to widzę. Zrobiłam sobie wczoraj dziurkę w uchu drugą. Cholernie to teraz boli, ale widocznie musi dopóki nie zarośnie. Mam nową manię, oglądam filmy, ale nie jakieś tam głupie komedie romantyczne, bo tego nie znoszę, tylko fantastykę i horrory. Problem jest tylko taki, że co ciekawsze już obejrzałam i powoli mi się to nudzi. Chyba jutro odwiedzę bibliotekę i 'Narrenturm' sobie wypożyczę, podchodziłam do tej książki 3 razy i zawsze kończyłam na 3 pierwszych rozdziałach, bo lektury trzeba.

W końcu ogarniam wizę i lecę. Najprawdopodobniej 15 lipca będę już koło oceanu spokojnego między miastem mgły a aniołów... No, mam wakacje to czas pisać trochę częściej, choć teraz pewnie nic ciekawego się nie będzie działo, no poza tym, że M ma furę i śmigamy kiedy chcemy, gdzie chcemy i o której chcemy. W życiu nie myślałam, że cztery koła mogą tak życie ułatwić. Już zaliczyłam jedną wizytę w Jbl, M zaliczył kilka wizyt u mnie i kilka razy byliśmy w plenerze. A niedługo (9. 06) miną dwa lata od kiedy jesteśmy razem. Póki co nie mamy jeszcze żadnych planów jak uczcić ten dzień, ale jak nie zapomnę, to napiszę co robiliśmy.

Brak komentarzy: